„Najwybitniejszy polski menedżer jest dzisiaj wściekle atakowany za to, że z polskiej firmy petrochemicznej zrobił koncern multienergetyczny, który zaczął się liczyć w Europie i na świecie” – stwierdził także najwybitniejszy, po Janie Pietrzaku oczywiście, polski intelektualista, poseł na Sejm – niejaki Jarosław Kaczyński, skądinąd nazywany też prezesem.
Na te złote myśli zareagowało biuro prasowe Orlenu.
„Panie Pośle, manager, o którym Pan wspomina, nie jest atakowany za tworzenie koncernu multienergetycznego” – wyjaśnia spółka i wylicza sprawy, które jej zdaniem wymagają wyjaśnienia:
- „14 miliardów zł zmarnotrawione w błędnie zaplanowanej inwestycji w Olefiny,
- 3,5 miliarda zł strat w przedwyborczej „epidemii awarii dystrybutorów”, która zagroziła bezpieczeństwu energetycznemu Polski,
- 1,6 miliarda zł przekazane tajemniczym (rzekomym) pośrednikom handlu ropą,
- wykorzystywanie środków spółki na prywatne cele.”
Na końcu wpisu spółka podkreśliła, że od momentu odejścia „wspomnianego, najzdolniejszego menedżera”, wartość Orlenu wzrosła o ok. 40 miliardów złotych.
Po tym wszystkim zachodzę w głowę dlaczego Jarosław Kaczyński nie zatrudnił jeszcze Daniela Obajtka w spółce Srebrna żeby przekształcił ją , tak jak Orlen, w multikoncern liczący się w Europie i na świecie ?
Z pozycji zarządzającego spółką Srebrna, Daniel Obajtek mógłby przecież z jeszcze lepszym powodzeniem i na wieczną chwałę Jarosława Kaczyńskiego :
- zainwestować 14 miliardów w podobne do Olefin, jakieś inne olśniewające przedsięzwzięcia
- wykupić za 3,5 miliarda zł dystrybutory i sprzedawać za pół darmo benzynę
- przekazać na lewo i na prawo 1,6 miliarda zł różnym tajemniczym (rzekomym) pośrednikom
- z jeszcze większą swobodą i całkowicie bez ograniczeń i jakiejkolwiek kontroli, wykorzystywać środków spółki na prywatne cele, w tym upiększające boskie ciało Obajtka, pieszczące jego królewskie podniebienie i jelito cienkie z grubym włącznie, na zaspakajanie, nic to że niezdrowych, nawyków palenia kubańskich cygar czy spijania wyłącznie oryginalnych francuskich szampanów, szkockiej whiskey i takich tam innych typowych używek, z których korzystają codziennie – od śniadania do kolacji – wszyscy polscy Kowalscy (z wyjątkiem Janusza, ma się rozumieć bo on nie jest zwyczajny).
Szkoda dalszych słów, zwłaszcza tych, które same cisną się na język !