Wyborcy czy informatycy PKW ?

Każdy głos się liczy – przekonywali wszyscy, którym zależało na tym, by wybory prezydenckie 2025 cieszyły się dużą frekwencją. I społeczeństwo rzeczywiście tłumnie ruszyło do urn. Teraz każdego dnia przekonujemy się, że to hasło ma dosyć luźny związek z rzeczywistością. Ani „każdy”, ani „głos”, ani „się liczy”.

W 11 z 13 komisji wyborczych w których Sąd Najwyższy nakazał ponownie sprawdzić wyniki i okazało się, że 2690 głosów zostało ujętych Rafałowi Trzaskowskiemu i dopisanych Karolowi Nawrockiemu. Zadziały się nocne cuda nad urną ? Ale dlaczego tak znacząco tylko w jedną stronę, w stronę Karola Nawrockiego?

Wzywano , że „każdy głos się liczy”? Okazało się to kpiną i nadal nie wiadomo czy i w ilu z pozostałych  29802 komisji w całej Polsce podano poprawne wyniki?

Na czyją korzyść zamieniono liczbę głosów między kandydatami?

Ile komisji pomyliło się bardzo, a ile tylko trochę?

I czy to skumulowane „trochę” ma znaczenie dla ostatecznego wyniku wyborów, skoro różnica głosów podana przez PKW jest tak niewielka?

Dowiemy się tylko wtedy, kiedy głosy zostaną policzone ponownie. Jeśli to nie nastąpi, to nawet nie udawajmy, że bawimy się w demokrację i bezsilnie będziemy musimy się pogodzić z tym, że Prezydenta w Polsce nie wybrali wyborcy ale informatycy PKW i taka finalna, przygnębiająca konkluzja wynika z artykułu Anny Dryjańskiej opublikowanego na portalu natemat.pl https://natemat.pl/612614,dryjanska-kazdy-glos-sie-liczy-jestem-obywatelka-i-trafia-mnie-szlag

Mam dość !

Już nigdy nie wezmę udziału w żadnych wyborach w Polsce. Nikt już więcej nie będzie bezprawnie sobie przywłaszczał mojego, tego jednego, głosu !

A tak dosadniej, nie pozwolę więcej robić z siebie barana i nie dam więcej nabierać się na polska demokrację, której towarzyszą cuda.

Cudowne zwycięstwa Nawrockiego w wielu komisjach w Polsce. Skąd nagłe wzrosty liczby głosów?

Dr Krzysztof Kontek, związany z SGH, specjalista od analiz statystycznych, przygotował raport na temat anomalii w wynikach drugiej tury wyborów prezydenckich.

Z badania wynika, że do różnego rodzaju nieprawidłowości mogło dojść w 1482 obwodowych komisjach wyborczych, co mogło przełożyć się na 315-487 tys. głosów Karola Nawrockiego.

Post scriptum.

Przepraszam Pana Jarosława Kaczyńskiego, że Ja, obywatel RP, bezprawnie przypisałem sobie prawo do wyrażenia obawy czy mój głos oddany w ostatnich wyborach został przypisany temu na którego głosowałem.

Przepraszam też Pana Andrzeja Dudę, że wobec ujawnionych, bardzo licznych faktów nieprawidłowego zaliczania głosów, dziwnym, „nocnym” trafem wyłącznie na rzecz tylko jednego kandydata, śmiałem oczekiwać ponownego przeliczenia wszystkich głosów w celu ustalenia rzetelnego i nie budzącego najmniejszych wątpliwości, wyniku wyborów.

Obaj Panowie wreszcie uświadomili mi ponad wszelką wątpliwość, czym mogę sobie jako obywatel „potupać” i do czego „nie daj Boże” nie mogę być dopuszczony bowiem  czasy, kiedy to obywatel miał tylko prawo do trzymania „mordy w kuble” – wcale w Polsce się nie skończyły.

M jak pierwsza miłość i nadzieja na Wspólnej

Szczęście Franki i Pawła szybko się skończy. Marysia nie odzyska Julki, Kuzey się ożeni bo Zakościelny odda Tadkowi dom a Darek nic nie dostanie od ojca zaś powrót byłej żony Artura może oznaczać tylko jedno – Berenika nie daruje mu tego !

Czytając to wszystko Edyta Pazura zamiast w sukienkę wskoczyła w kołdrę i uciekła z Polski.

(na podstawie wybranych tytułów ze strony https://www.se.pl/ )

Nocny cud mniemany ?

Opublikowany na portalu naTemat.pl (https://natemat.pl/610916,michalik-o-falszowaniu-wyborow-czego-sie-boja) artykuł autorstwa Elizy Michalik podejmuje temat kontrowersji związanych z wyborami prezydenckimi w Polsce. Dziennikarka zwraca uwagę na nieprawidłowości w procesie wyborczym, w tym przypisywanie głosów jednemu kandydatowi kosztem drugiego oraz stosowanie aplikacji, która miała uniemożliwiać głosowanie osobom z ważnymi zaświadczeniami. Michalik podkreśla, że przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej, Sylwester Marciniak, podał oficjalne wyniki wyborów, mimo że występowały liczne zgłoszenia dotyczące nieprawidłowości.

Autorka zastanawia się, dlaczego politykom PiS zależy na szybkim zatwierdzeniu wyników wyborów oraz dlaczego PiS nie chce czekać na ich dokładne zbadanie przez odpowiednie instytucje. W artykule przywoływane są również działania Romana Giertycha, który złożył protest wyborczy i domaga się ponownego przeliczenia głosów, argumentując wysokie ryzyko fałszowania wyników.

Michalik zwraca też uwagę na tzw. „techniczne kandydowanie”, które miało na celu umożliwienie delegowania przedstawicieli do komisji wyborczych. Podkreśla także, że brak transparentności w tym zakresie może sugerować systemowe działania mające wpływ na wyniki głosowania.

W konkluzji, dziennikarka powołując się na Konstytucję RP, wskazując, że jeśli wybory nie były równe i powszechne, powinny zostać powtórzone tak aby uczciwość zdobytego mandatu przez Prezydenta elekta nie budziła żadnych wątpliwości.

Fatamorgana prawna

Zerwanie flagi Ukrainy w Białej Podlaskiej, zerwanie flagi UE w Katowicach, spalenie flagi UE w Warszawie, znieważanie ludności żydowskiej, zgaszenie świec chanukowych w Sejmie, pozbawienie wolności ginekolożki wykonującej legalne aborcje.

W środę Grzegorz Braun zniszczył w Sejmie wystawę organizacji”Tęczowe Opole”, która pokazuje zdjęcia i relacje młodych osób ze społeczności LGBT z terenu Opolszczyzny. 

Lista wyczynów i poselskich dokonań Grzegorza Brauna jest długa i sprowadza się do jednego – on może robić co chce, jakby wiedział, że nie nazwie się go chuliganem ani łobuzem i nie spotka go za to żadna kara.

Przestępcami zaś, chuliganami i zwyrodniałymi łobuzami nazwana została grupa pięciu młodocianych, którzy z radosnym okrzykiem „Je…ać Żydów” weszli w biały dzień do galerii-sklepu z rękodziełem w Warszawie, domagali się zdjęcia asortymentu z tęczowymi elementami, zagrozili obsłudze pobiciem i spaleniem lokalu. Czyli wypisz wymaluj działali na wzór i podobieństwo Grzegorza Brauna.

Ich sprawą zajmuje się policja a Grzegorz Braun jest bezkarny.

Tak wygląda dziś rzeczywistość w Polsce, w której zasada równości wobec prawa staje się przedmiotem coraz powszechniejszej wątpliwości.

Narzekanie jako narodowy sport

Wystarczy posłuchać rozmów w kolejkach, komentarzy w internecie czy rodzinnych dyskusji przy stole. Polacy rzadko mówią: „jest dobrze”, częściej: „mogłoby być lepiej”, a najczęściej: „jest źle”. Narzekanie jest w naszym społeczeństwie nie tylko powszechne, ale wręcz kulturowo oswojone. I chociaż umiemy być dumni z historii, nie potrafimy cieszyć się codziennością. Nawet gdy mamy dużo – pracę, zdrowie, wolność, względny dobrobyt – skupiamy się na tym, czego jeszcze brakuje albo co nam wmawiają, że brakuje.

Mimo że Polska w tak krótkim czasie zrobiła ogromny postęp – rozwinęła infrastrukturę, poprawiła jakość życia i stworzyła silną gospodarkę – wielu Polaków nadal twierdzi, że jesteśmy „sto lat za Niemcami” czy „biedniejsi od Skandynawii”. Tego typu porównia działają jak trucizna bo zabijają radość z realnych osiągnięć i korzystania z życia na poziomie nieosiągalnym przecież, jeszcze tak niedawno, dla poprzednich pokoleń.

Nie pomaga też fakt, że media żyją z negatywnych emocji, a polityka bazuje na podsycaniu niezadowolenia i pogłębianiu podziałów, choćby na tych co są patriotami i tych co nimi nie są bo są postkomunistami i mają w dodatku czelność domagać się sprawiedliwości i uczciwości.

Zamiast więc wspólnego budowania, jesteśmy ustawiani przeciwko sobie. „Ten kraj schodzi na psy”, „wszyscy kradną”, „nic się nie zmienia” , „tamci kradli ale się dzielili a ci też kradną ale się nie dzielą” – to narracje, które przewijają się przez wiadomości, komentarze i opinie. Ludzie przesiąkają tym klimatem i z czasem naprawdę przestają dostrzegać to, co dobre i gorzknieją a rozgoryczenie prowadzi do chronicznego zmęczenia, zniechęcenia i społecznej zgryzoty. Tracimy energię do działania, bo wydaje się, że nic nie ma sensu. A przecież wdzięczność i zadowolenie nie oznaczają braku ambicji. Wręcz przeciwnie – to fundament zdrowej motywacji. Kiedy umiemy docenić to, co jest, łatwiej nam budować to, czego jeszcze nie mamy.

Jeśli więc chcemy zmiany, musimy zacząć od zmiany nastawienia i nauczyć się wdzięczności, zauważania dobra i doceniania tego, co namacalnie już udało się osiągnąć bo bez tego nigdy nie poczujemy się naprawdę spełnieni – niezależnie od tego co i ile jeszcze osiągniemy.