Rozczarowanie

Rozczarowanie Solidarnością może być jak przeterminowany jogurt – kiedyś świeży i pełen nadziei, a teraz tylko kwaśny posmak w ustach.

W latach 80., Solidarność była jak rockowa gwiazda na politycznej scenie Polski, obiecująca zmiany i wolność. Ale jak to bywa z gwiazdami rocka, czasami solowe projekty nie brzmią tak dobrze, jak się spodziewano. Postulaty były jak lista przebojów, które miały trafić na szczyt listy, ale nie wszystkie utwory stały się hitami. Niektóre z nich, jak wolność słowa czy prawa pracownicze, zyskały status złotych klasyków, podczas gdy inne, jak podniesienie wynagrodzeń czy poprawa warunków pracy, okazały się bardziej jednorazowymi przebojami, które szybko zniknęły z listy oczekiwań.

Czasami, patrząc wstecz, można się zastanawiać, czy niektóre z postulatów były jak te zapomniane utwory ze stron B płyt gramofonowych, które nigdy nie miały szansy zabłysnąć na scenie. Ale przynajmniej próbowaliśmy, prawda? I choć nie wszystkie marzenia się spełniły, to przynajmniej mamy co wspominać przy kolejnych rocznicach i biesiadnym piwie topiącym rozczarowania dnia dzisiejszego.

A może kiedyś, w przyszłości, odkryjemy te zapomniane postulaty na nowo, jak zagubione nagrania, które nagle stają się kultowe?

Netia to hiena

Mieszkańcy poznańskiej kamienicy, którzy stracili wszystko w pożarze, są nękani przez Netię, która niczym wściekła hiena, żąda zwrotu modemów i grozi finansowymi karami za spalone w pożarze modemy. Budzi to oburzenie.

W tego typu ekstremalnych przypadkach firmy powinny przecież  wykazać się empatią i zrozumieniem wobec klientów, którzy przeżyli tak traumatyczne wydarzenie. Żądanie zaś zwrotu sprzętu od pogorzelców i grożenie im sankcjami jest nie tylko bezduszne, ale także kłóci się z zasadami solidarności i społecznej empatii, które to cechy powinny być istotnym elementem wachlarza sposobów działalności firm.

Od tak dużej firmy, jak Netia, można oczekiwać wsparcia lub przynajmniej wyrozumiałości w takich nadzwyczajnych sytuacjach. Tymczasem skupienie się wyłącznie na zwrocie sprzętu i nałożeniu kar zamiast zaoferowania pomocy w odbudowie życia wydaje się być po prostu skrajnie nieludzkie i powinno to jeśli nie na trwałe to z pewnością na długi czas, ukształtować negatywny odbiór wizerunku i reputacji firmy.

Taka postawa, jaką wykazuje Netia, może być postrzegana jako bezduszna, a właściwie wręcz nieludzka i biznesowo krótkowzroczna, ponieważ negatywna reakcja społeczna i obrzydzenie na sam dźwięk nazwy Netia, może mieć długofalowe negatywne konsekwencje wizerunkowe tego nieludzkiego jak się okazuje, operatora.

„Banda Morawieckiego” w opałach

Były prezes Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych Michał K. będzie poszukiwany listem gończym. Sąd na wniosek prokuratora zastosował wobec byłego prezesa RARS tymczasowe aresztowanie. Prowadzone śledztwo dotyczy brania udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.

„Mamy dziś kolejny akt perfidnej politycznej zemsty bandy D. Tuska. Tym razem ofiarą padł były prezes Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych Michał Kuczmierowski” a areszt „”stanowi akt politycznej zemsty na ludziach, którzy pracowali dla naszego rządu” oraz „wywoła w przyszłości paraliż państwa, gdy trzeba będzie szybko podejmować decyzje w sytuacjach kryzysowych” – napisał na platformie X były premier Mateusz Morawiecki, któremu jeszcze do niedawna stał na czele swojej bandy.

Moralny obowiązek

Kiedy zło przybiera postać działania na szkodę społeczeństwa, staje się moralnym obowiązkiem wszystkich przeciwdziałać temu zagrożeniu.

Istnieje przekonanie, że każda jednostka nie tylko ma prawo, ale również obowiązek bronić sprawiedliwości i dobra wspólnego. Eliminacja zła to zatem nie tylko akt samoobrony, lecz także konieczne działanie na rzecz utrzymania porządku moralnego. Bierna postawa wobec zła oznacza jego cichą akceptację, co w konsekwencji prowadzi do dalszego rozszerzania się niesprawiedliwości i destrukcji w społeczeństwie.

To wcale nie Unia Europejska ani Niemcy czy inny kraj z Zachodu ale ignorowanie przez nas działań niszczących dobro wspólne, może prowadzić do upadku społeczności jako grupy opartej na zasadach sprawiedliwości i wzajemnego szacunku. Dlatego też działania mające na celu powstrzymanie nikczemników są kluczowe dla zachowania porządku społecznego i ochrony wartości, które łączą wspólnotę.

Społeczność, która chce przetrwać, musi więc zdecydowanie chronić swoje wartości, a to oznacza, że jej członkowie mają obowiązek reagowania wobec zła, ponieważ każde zło, które pozostaje bezkarne, osłabia etyczne fundamenty społeczeństwa. Ta odpowiedzialność spoczywa nie tylko na jednostkach, ale także na instytucjach społecznych i organach państwa, które posiada najskuteczniejsze narzędzia do skutecznej interwencji wobec łamiących prawo pod wszelką jego postacią.

Krzyk tych, którzy bezczelnie i bez żadnych moralnych hamulców rozkradali publiczny grosz, łamali brutalnie podstawowe prawa pod płaszczykiem dbałości o jego przestrzeganie, opiekunów „tłustych kotów”, bezczelnych kłamców skrywających fałszem niecne czyny jest dzisiaj niczym innym jak najzwyklejszym wzywaniem do anarchii i do sabotowania i nieposłuszeństwa wobec demokratycznej władzy we wszystkich dziedzinach, nawet ze sportem włącznie.

Zderzenie

W mediach rozlała się fala oburzenia na Annę Paluch, posłankę PiS, która zaparkowała swój samochód na oznaczonym miejscu dla osób niepełnosprawnych.

Jak posłanka PiS zajęła miejsce dla niepełnosprawnych. „Jestem ważnym gościem” (msn.com)

Zdarzenie miało miejsce w Poroninie gdzie pani poseł udała się reprezentować podczas uroczystości Dnia Misia, Miodu i Bartników a tego typu impreza jak wiadomo nie była przecież adresowana do osób niepełnosprawnych, którzy w tym czasie, w zaciszu swoich mieszkań, powinni smarować swoje kości żółtą maścią i cieszyć się, że nie podrożała w osiedlowej aptece.

To władze gminne Poronina powinny w tym dniu dopilnować aby żadne i nie tylko dla niepełnosprawnych miejsca parkingowe, nie były przypadkiem zajęte zanim przyjedzie wysoko resorowany samochód pani poseł Anny Paluch, którą przecież wrodzona pokora i całkowity brak pychy, przywiodły w szeregi tymczasowo utraconych rządzących tą ziemią.

Tymczasem, władze Poronina ulegając propagandzie PO, że PiS władzę utracił i do władzy już nie powróci, nie tylko nie zadbały o wolne, do wyboru i koloru, miejsca parkingowe dla pani poseł ale też nie rozpostarły czerwonych dywanów dla jej stóp, choćby na wzór nie tak dawnych jeszcze zwyczajów witania w Suwałkach równie skromnego i pozbawionego pychy władzy – Jarosława Zielińskiego (PiS).

Wójt gminy Poronin mógł i powinien przecież wykazać się jeszcze większą inwencją i zadbać także o opadające z helikoptera konfetti, oddelegować usłużnych, którzy jak w przypadkach Jarosława Zielińskiego, nosiliby za panią Anną Paluch parasole, chroniące jej poselską głowę przed niepożądanymi skutkami prażącego tego lata, słońcem.

Władze Poronina nie powitały też pani poseł żadną kompanią honorową, jak wręcz modelowo czyniono to w Suwałkach wobec tak samo niezwykle skromnego i pozbawionego pychy – Jarosław Zielińskiego, nie zagrała żadna orkiestra dęta, nie opłacono wiwatujących na cześć i chwałę pani poseł i PiS-u w całości.

Nawet emerytki zrzeszone w różne kółka i miksery nie odtańczyły ponętnych hawajskich kawałków.

Jednym słowem generalna wtopa Poronina i oni tam wszyscy, jak jeden mąż i niejedna żona winni zjadać wstyd którym niesłusznie przecież usiłuje się nakarmić panią poseł Annę Paluch.

Julia Szeremeta podbiła serca nie tylko sportowych kibiców.

Żywiołowa spontaniczność podbudowana młodzieńczą, ujmującą czupurnością lubelskiej sportsemenki, ku zaskoczeniu działaczy a zwłaszcza prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego, została ukoronowana srebrnym, ale jakby ze złota, olimpijskim medalem, choć pot i łzy jakie wylewała podczas treningów nie zasychały łatwo w ścianach sześciometrowej klitki w jakiej mieszka olimpijska mistrzyni.

Podobnie srebrna medalistka – Daria Pikulik, która musiała sama sobie zapłacić za zgrupowanie a na trzy miesiące przed Olimpiadą nie miała nawet rowerów ani informacji dotyczących finansowania uczestnictwa w olimpijskich igrzyskach. Kombinezon dostała dzień przed startem.

Julia Szeremeta i Daria Pikulik rozsławiły Polskę na cały świat zupełnie za darmo bo dla niej i jej podobnych nie starczyło rządowych dotacji, gdyż ponad jakąkolwiek miarę obfitości, PiS wolał zasilać rodzimych nacjonalistów, Rydzyka, egzorcystę salcesonem, któremu przykładowo tylko jednemu wybudowano gmach za ponad 100 milionów złotych.

Niecny proceder rozkradania bądź karygodnego marnotrawienia publicznego grosza przez PiS to skala ponad 100 miliardów złotych o czym poinformował Premier Donald Tusk.

Kwota poraża ! Rozkradzione i zmarnotrawione miliardy, każdy może przeliczyć na utracone mieszkania dla wybitnych sportowców rozsławiających imię Polski na arenach Świata, na niewypłacane stypendia dla uzdolnionych uczniów i wybitnych naukowców zadziwiających Świat, na odmowę leczenie nieuleczalnych w Polsce dzieci, na brak pomocy ludziom niedołężnym, pokrzywdzonym nie z ich winy przez los i dla wielu, wielu innych.

PiS wolał finansować nacjonalistów i wszelkiej maści skrajnie prawicowe organizacje, pseudo instytuty dla których kupowano luksusowe posiadłości w USA i Europie Zachodniej a efekt ich działania na rzecz rozsławiania Polski – ŻADEN !

Z ostatniej chwili

Rząd analizuje możliwość wycofania się spółek Skarbu Państwa z umów sponsorskich, zwłaszcza z tymi związkami sportowymi, które nie osiągnęły sukcesów, mimo otrzymania dużych funduszy publicznych. Krytykowane jest również zachowanie prezesa PKOl, Radosława Piesiewicza i członków jego rodziny, korzystających w sposób nieuprawnionych z przywilejów dla VIP.

Premier zapowiedział kontrolę nad wydatkami, a minister sportu zadeklarował, że zostaną wyjaśnione przypadki zaniedbań oraz zbędnych i finansowania z publicznych pieniędzy obecności na igrzyskach niektórych działaczy związków sportowych.

Z ostatniej chwili

Prezesi związków w luksusowych hotelach za ponad 1000 euro za noc z osobami towarzyszącymi, lekarze, np. doktor Zając, który opiekował się naszymi siatkarzami, fizjoterapeuci, w domu pielgrzyma za 48 euro. Ja to widziałem na własne oczy. Czekałem do końca igrzysk, aby nie podgrzewać atmosfery, a tak naprawdę odwracać uwagi od sportowców, którzy startowali każdego dnia. Ale oni również nie wytrzymywali. Tych sygnałów o nieprawidłowościach było więcej, niż wie dzisiaj opinia publiczna

Sławomir Nitras, Minister Sportu na konferencji prasowej 14.08.2024 | Sławomir Nitras o skandalu, który miał miejsce w Paryżu. „Widziałem to na własne oczy” (msn.com)