Poseł Jarosław Zieliński, wstrząśnięty ale nie zmieszany niczym słynny James Bond, będący biegły w piśmie i elokwentny w mowie, wystosował do ministra spraw wewnętrznych i administracji list z interpelacją w sprawie zmian na stanowiskach kierowniczych i sytuacji kadrowej w służbach mundurowych podległych MSWiA, które „ze względu na skalę” noszą – jego zdaniem – znamiona „czystek kadrowych w Policji, Straży Pożarnej i Straży Granicznej”.
Jarosław Zieliński doznał wstrząśnienia konstatując ze zdumieniem, że Policja przestała ścielić przed nim czerwone dywany bo tylko na takich godne były stąpać obcasy jego obuwia w czasach w których PiS obsadził go na fotelu MSWiA.
Załamał się Jarosław Zieliński kiedy Kółka Wiejskich Gospodyń na Podlasiu nie tańczą już na jego widok hawajskich kawałków a Policjanci zamiast wycinać – jak dotychczas – konfetti rozrzucane później z helikoptera na jego cześć i chwałę, patrolują obecnie ulice i ścigają przestępców.
Nie rozumie też Jarosław Zieliński dlaczego teraz, kiedy pada deszcz, sam musi trzymać parasol nad swoją głową bo nie kroczy już za nim ochroniarz z SOP z rozpiętym parasolem i trzymającym w drugim ręku torebeczkę ze śniadankiem dla Pana Ministra, jak to było jeszcze tak niedawno.
Zdumiony Jarosław Zieliński, nie rozumie też tego, że przyjeżdżając do Suwałk nie jest witany, jak do niedawna, armatnimi salwami i dźwiękiem syren a komendanci służb mundurowych nie składają mu już powitalnych meldunków z zachowaniem bałwochwalczych rytuałów.
Jarosław Zieliński, zatroskany obecnymi, licznymi odejściami ze służby na spokojne i niczym nie zakłócane emerytury, zapomniał a raczej nie chce pamiętać o rzeczywistych czystkach jakie z jego inicjatywy zostały przeprowadzone w służbach mundurowych w czasach PiS.
W ich wyniku usunięto wówczas z czynnej służby kilka tysięcy uczciwych funkcjonariuszy których poddano w kolejnych latach zbiorowym szykanom i prześladowaniom.
