Złodziej to ma klawe życie…

Warto w naszym ukochanym kraju zapisać się do PiS by móc kraść bez umiaru niczym Romanowski, olać Prokuraturę i wszystkie służby ścigające i jako prześladowany politycznie spokojnie wyjechać na Węgry aby nad Balatonem, w luksusowych apartamentach, zorganizować siedzibę polskiego rządu na uchodźctwie i walczyć zdalnie o praworządność, wolność i demokrację w interesie ludu polskiego oczywiście !

Jeśli zaś, co nie daj Boże, człowieka by zamknęli, to natychmiast należy się rozchorować ciężko albo jeszcze ciężej, politycznie oczywiście, bo wtedy przewożą do ciupy w Radomiu skąd jeszcze szybciej niż przywieźli, wypuszczą człowieka bo nie mający pieniędzy PiS (a to drań z tego Ministra Finansów) bez problemu wysupła pół miliona (500.000) złotych kaucji i zasłużony działacz-złodziej już na wolności.

Żyć nie umierać Panie Kaczyński. Złodziej pod pańskim butem ma klawe życie!

Nigdy więcej Tchibo ani Carrefour

Ulegając sugestywnej reklamie kawy Tchibo Barista, kupiłem online opakowanie 500 g w sklepie Carrefour.

Dostawa kurierem (Carfura) opóźniona, wręczenie przesyłki to najzwyklejsze rzucenie jej pod moje nogi i adieu.

Po rozpakowaniu przesyłki, sprawdzam daty wypalenia kawy i nogi mi się ugięły. Kawa była wypalona ponad 6 miesięcy czyli kupiłem w zasadzie bezwartościowe już ziarna bo pozbawione jakiegokolwiek aromatu a o smaku – jak się następnie okazało – nie ma sensu nawet wspominać, taka ohyda.

Zostałem po prostu, przyznaję że na własne życzenie, zrobiony w bambuko bo zakupiona przeze mnie kawa Tchibo w cenie ponad 70 złotych okazała się najzwyklejszym oszustwem.

Więcej ani w Carrefourze ani kawy Tchibo już więcej nie kupię, gdziekolwiek by ją sprzedawano o czym uprzejmie informuję, przestrzegając innych przed zakupami olline w Carrefourze.

Raport wstrząsającej prawdy

W 2023 r. a więc w apogeum rozkradania przez PiS majątku narodowego, niemal połowa Polaków żyła w niedostatku, a w skrajnej biedzie aż 2,5 mln.

Aż 41,8 proc. Polaków przyznaje, że odczuwa wstyd związany z trudną sytuacją finansową i przez to wykluczają się sami ze społeczeństwa . Bieda wyklucza też cyfrową możliwość aktywnego uczestnictwa w społeczeństwie, wyklucza z dostępu do źródeł nauki i kultury.

Więcej o wstrząsającym problemie ubóstwa a nawet mówiąc wprost – nędzy niemal połowy naszego społeczeństwa , przeczytać można w opublikowanym Raporcie Szlachetnej Paczki, bo ani, z pełnym szacunkiem, Prezydent RP – Andrzej Duda ani bez szacunku niejaki Andrzej Duda, dla których ważniejsze jest samopoczucie Pana Premiera Donalda Tuska,  w  sprawie nędzy niemal połowy Narodu,  szat swoich nie rozdzierają.

https://www.szlachetnapaczka.pl/aktualnosci/bieda-niejedno-ma-imie/

Niejaki ten osobnik

.

„Bezwstyd pozbawia człowieka honoru i dobrego imienia, a więc twarzy. Zapamiętały w swym nihilizmie i we wzgardzie dla zasad moralnych i prawdy, z człowieka ma już tylko szyderczy uśmieszek, szpetny rechocik i chamskie połajanki” – napisał na łamach ostatniej Polityki -Profesor filozofii, Jan Hartman.

Jeśli miałbym szukać osoby, do której taki opis bywa najczęściej stosowany w debacie publicznej, w takiej właśnie formie i z takim ładunkiem emocjonalnym, to najbardziej prawdopodobnym jest „niejaki” Jarosław Kaczyński czyli „ten osobnik”,  który przez swoich przeciwników bywa właśnie tak określany jako ktoś nieprzejednany, pogardliwy wobec krytyków, nieuznający kompromisów, często używający złośliwych ironii i wyniośle lekceważącego tonu.

Iga Świątek – ofiara mitu perfekcji i niespełnionego ego sportowego jej ojca?

Iga Świątek to nie tylko sportowa gwiazda, ale też symbol nowej generacji zawodniczek – inteligentnych, ambitnych i otwarcie mówiących o zdrowiu psychicznym. Jednak mimo imponujących sukcesów, w ostatnich miesiącach jej kariera zdaje się napotykać trudny moment. Czy źródłem tego kryzysu są jedynie sportowe wyzwania, czy może coś znacznie głębszego – mechanizmy kształtujące jej osobowość i emocjonalność od wczesnych lat?

Kluczowymi postaciami wydają więc być ojciec Igi Świąteki i jego nie znajdujące ujścia ambicje oraz Daria Abramow.

Tomasz Świątek, były wioślarz olimpijski, od samego początku był centralną postacią w sportowym życiu swojej córki. W wielu wywiadach mówił o własnych niespełnionych marzeniach, które – być może nieświadomie – przelał na Igę. Tego typu mechanizm jest znany w psychologii sportu i może prowadzić do ogromnej presji u młodych zawodników.

W przypadku Świątek można się więc zastanawiać, czy jego wpływ nie poszedł za daleko – czy jej indywidualność, emocjonalność i potrzeba samodzielnych decyzji nie zostały przytłoczone przez nadmierne oczekiwania ojca. Obecne załamanie formy Igi może być więc nie tylko kwestią fizycznego czy taktycznego wypalenia, ale wynikiem wewnętrznego konfliktu – próby pogodzenia własnych pragnień z projekcją niespełnionych ambicji ojca.

W tym miejscu pojawia się też pytanie o odpowiedzialność osób z otoczenia Świątek, w szczególności psycholożki sportowej – Darii Abramow. Jej rola nie ogranicza się przecież jedynie do wsparcia mentalnego na korcie. W teorii, powinna też tworzyć przestrzeń bezpieczeństwa psychicznego i przeciwdziałać toksycznym schematom, w tym także takim, które mogą pochodzić z najbliższego otoczenia zawodniczki.

Jeśli faktycznie Iga nie miała przestrzeni do przeżywania porażek, jeśli nie nauczono jej, jak w sposób zdrowy konfrontować się z oczekiwaniami – pytanie o skuteczność pracy psychologicznej staje się zasadne. Czy zabrakło odwagi, by postawić granicę? A może zabrakło zrozumienia, jak silne potrafią być rodzinne uwikłania w sporcie wyczynowym?

Świątek od początku kariery była przedstawiana jako „zjawisko” – młoda, opanowana, perfekcyjna i właśnie ten mit może ją dziś unieruchamiać. Bez zgody na upadek nie ma miejsca na autentyczny rozwój. Iga musi odzyskać prawo do przegranej – nie jako „porażki”, lecz jako etapu w drodze. Jej kariera nie musi być prostą linią w górę. Może (i powinna) zawierać także zakręty, wątpliwości, chwile zwątpienia.

Aby wrócić na szczyt – mentalny, nie tylko sportowy – Świątek potrzebuje nie kolejnego sukcesu, lecz głębokiego resetu relacji ze sobą, swoim zespołem i przeszłością. Być może konieczna będzie zmiana w strukturze najbliższego otoczenia – oddzielenie siebie od nadopiekuńczego wpływu ojca i od ludzi, którzy bardziej reprodukowali mit doskonałości niż budowali zdrowe fundamenty emocjonalne.

Być może największym zwycięstwem Igi nie będzie kolejny tytuł, ale moment, w którym powie: „nie muszę już nikomu nic udowadniać” .

Pospolity złodziej vs. złodziej polityk

Złodziej pospolity napada na bank. Wchodzi z bronią, krzyczy „ręce do góry!”, zabiera pieniądze i znika. Jest dramat, są media, jest obława. Społeczeństwo mówi: „To przestępca, do więzienia z nim!”

Złodziej polityk działa inaczej. On nie krzyczy. On się uśmiecha. Podpisuje ustawę, rozdaje miliardy naszych pieniądze swoim znajomym, szwagrowi daje kontrakt, a kuzynka nagle zostaje ekspertem od energetyki jądrowej, choć wcześniej sprzedawała znicze. Wszystko legalnie – bo przegłosowali. Społeczeństwo milczy.

Pospolity złodziej trafia do więzienia.
Złodziej polityk trafia do Europarlamentu a jeśli nawet, całkiem przypadkowo, trafi do aresztu, to po kilku dniach wychodzi bo kolesie natychmiast zrzucą się na pólmilonową kaucję.

Złodziej pospolity ma pseudonim.
Złodziej polityk ma immunitet.

Pospolity złodziej jak cię okradnie, nie wmawia, że to dla twojego dobra.
Złodziej polityk cię okradnie i powie, że właśnie cię uratował przed „układem”, „Tuskiem” albo „genderem”.

Społeczeństwo nadal milczy otumanione, zniechęcone, owładnięte poczuciem absolutnej daremności jakiegokolwiek protestu a złodziej polityk tymczasem, wobec milczącej tolerancji, rozzuchwala się i staje się coraz bardziej bezczelny.

Czy „O take Polske” przed laty chodziło ?

Wielkanocne menu (wg. Superexpress’u)

Judyta zdradzi Marysi największą tajemnicę! Na wielkanocne śniadanie podaje jajka w sosie zrobionym z 4 składników. Do tego serwuje upieczone aromatyczne bułeczki w środku których, znajduje się pyszne nadzienie.

Na obiad zaś jarzynowa, która nie podchodzi wodą i jest dłużej świeża a na podwieczorek – babka, do której zamiast mleka dodała gazowany napój.

I jak tu nie kochać Judyty ?

Chamstwo to nie prerogatywa parlamentarzysty

Immunitet poselski nie upoważnia do chamstwa i popełniania pospolitych wykroczeń, nie upoważnia też do bezkarnego wchodzenia do szpitala, zastraszania personelu medycznego i sprowadzania niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia pacjentów.

Immunitet to instytucja prawna, której celem jest ochrona parlamentarzystów przed naciskami politycznymi i umożliwienie im swobodnego sprawowania mandatu. Posłowie i senatorowie nie mogą być pociągani do odpowiedzialności karnej bez zgody Sejmu lub Senatu za działania związane z wykonywaniem mandatu – i to ma sens. Problem pojawia się wtedy, gdy immunitet jest wykorzystywany jako tarcza przed odpowiedzialnością za czyny, które z działalnością parlamentarną nie mają nic wspólnego.

Szczególnie bulwersujące są sytuacje, gdy parlamentarzyści bez żadnej podstawy prawnej, kierując się emocjami lub chęcią zyskania rozgłosu, wkraczają do placówek medycznych, próbując ingerować w pracę lekarzy i pielęgniarek. Zastraszanie personelu medycznego i ingerowanie w leczenie pacjentów to nie tylko etyczne wykroczenie – to powodowanie realnego zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi.

Nadszedł więc najwyższy czas abyśmy wszyscy zaczęli jak najgłośniej krzyczeć „DOŚĆ” Braunom i jemu podobnym chamom skrywającym się za immunitetową osłoną , bo inaczej będziemy dalej doświadczać kolejnych zdarzeń, w których prawo działa tylko wobec jednych, a inni pozostają nietykalni.

Parlamentarzysta to funkcja zaufania publicznego. Obywatele powierzają swój głos osobie, która ma ich reprezentować – nie po to, by korzystała z przywilejów, ale by służyła społeczeństwu. Żaden mandat nie zwalnia z przyzwoitości a nadużywanie immunitetu z towarzyszącym mu równocześnie najzwyklejszym brakiem osobistej kultury, godzi nie tylko w system prawa, ale też w samą ideę demokracji.

Wieści w superexpressowym stylu.

W Europie niespokojnie, w Ameryce czort wie jak to się wszystko skończy a u nas trzęsienie ziemi w Polsacie bo Ibisz znika a Hołownia w tym samym czasie odbija się od dna!

Macieja Pelę ruszyło potargane sumienie i chce przeprosić byłą narzeczoną, którą zostawił dla Kaczorowskiej. Jak by tego było mało, na wielkanocnym kiermaszu w Krakowie ludzie łapią się za głowy i wcale nie dlatego, że głodowa podwyżka dla emerytów jest druzgocącą wiadomością tuż przed Wielkanocą lecz dlatego, że 24-latek umówił się z Weroniką a ona – jak zdradziła stara Cyganka – zaprosiła znajomego.

Wcale nie lepiej działo się też w Warszawie. W jednym ze sklepów Lidl rozegrał się dramat bo mężczyzna przyłapany na kradzieży butelki whisky wypił jej zawartość i po chwili zmarł. Może więc miała słuszną rację mama, że hejtowała placówkę w sieci?

Wstrząśnięta tym zdarzenie Dorota wróciła do domu i zastała Natalkę w łóżku Bartka. 

Sodomia i Gomoria zatacza jednakże znacznie szersze kręgi bo oto Kasia odepchnie Mariusza i nie przyzna się, że ma dziecko z Jakubem.  Zamydli mu oczy przepisem na włoskie roladki i jak ugotować białą kiełbasę.