Konserwatyści i sympatycy PiS donoszą na Kasię Smutniak do Mela Gibsona – poinformowała Gazeta Wyborcza.
Wszystkie wpisy, których autorem jest admin-fpIxsaau
Tu chwasty nie rosną, Panie Kaczyński
Polska w dymie cygar
Kiedy z narodowego koncernu unosił się dym kubańskich cygar, ktoś mógł pomyśleć, że to tylko metafora. Że to mgła historii, przez którą Polacy znów idą potykając się o własne złudzenia. Ale to nie była metafora. To był prawdziwy dym – z rachunkami na setki tysięcy złotych, płaconymi z konta firmy, która miała być chlubą narodowej gospodarki.
Oto bilans lat tłustych, które okazały się tłuste tylko dla wybranych. Gdzieś między tankowcem, który nigdy nie dopłynął z Wenezueli, a kampanią referendalną, która nigdy nie miała sensu, rozlało się półtora miliarda złotych. Z publicznej kasy, z naszych kieszeni, z tego, co miało być paliwem przyszłości. Tylko że przyszłość znów ktoś przehulał przy stoliku w restauracji.
Nie był to pierwszy raz, kiedy naród dowiaduje się o „kosztach transformacji moralnej”. Bo oto każde nowe państwo, które rodzi się na zgliszczach poprzedniego, potrzebuje swoich bohaterów i swojego wroga. Wrogowie mają na imię „elity”, „układ”, „ci z Warszawy”. Bohaterowie natomiast noszą marynarki szyte w Mediolanie i uśmiechają się z billboardów, mówiąc, że „Polska wstaje z kolan”. I wstaje – tyle że po to, by po raz kolejny dostać kopniaka w żebra.
Właśnie poznajemy rachunki z bankietu, który odbywał się w czasie, gdy miliony Polaków zastanawiały się, czy ogrzać dom, czy kupić leki. Ale to poznawanie potrwa krótko. Bo w tym kraju rozliczenia zawsze mają termin ważności – do następnych wyborów. A potem? Potem przyjdą nowi, którzy powiedzą, że teraz to oni „posprzątają po tamtych”. I zrobią to samo, tylko z innym logo na krawacie.
Najbardziej gorzka jest świadomość, że w tym wszystkim nie ma nawet zła metafizycznego, żadnej romantycznej zdrady ojczyzny. Jest po prostu banalna, przyziemna chciwość. Obajtek nie jest diabłem. Jest księgowym systemu, który nauczył się, że w Polsce lojalność nie mierzy się etyką, tylko długością politycznej smyczy. I że wystarczy, by wrócił „ich rząd” – wtedy każdy rachunek, każda kontrola, każde pytanie stanie się dowodem zdrady narodowej.
Kiedy więc znów usłyszymy, że „to wszystko to atak na Polskę”, warto pamiętać, że Polska – ta prawdziwa – nie pali cygar za sześćset tysięcy. Polska stoi w kolejce po tańsze paliwo, płaci rachunki za gaz i patrzy, jak kolejne miliardy spływają do rynsztoka dziejów.
Tuwim śpiewany
Mapa Polski zrobiona z fobii i kompleksów
Jak prezes coś powie, zwłaszcza o Niemcach, to internet natychmiast zamienia się w emocjonalne pole bitwy. Mapki wyborcze, memy, komentarze – oto nowa broń w wojnie o polską duszę. „Ziemie odzyskane głosują na Platformę, bo to Niemcy” – piszą jedni. „Wschód prawdziwie polski, wierny PiS” – odpowiadają drudzy.
Tak powstaje nowa wersja starych granic: nie wzdłuż Odry i Bugu, lecz między umysłami, które karmione są prostą propagandą. W tym świecie Zachód jest skażony, Wschód uświęcony, a Polska rozciąga się nie między miastami, lecz między emocjami.
Historia w roli młotka propagandowego
Polityczna narracja o „poniemieckości” działa, bo jest stara jak sam mechanizm władzy – dziel i rządź. Nie trzeba mówić wprost. Wystarczy kilka sugestii, półuśmiech, zdanie zaczynające się od „bo wiadomo, jak tam jest”. Fakty są zbędne. Fakty komplikują.
Kiedy ktoś przypomina, że większość mieszkańców Zachodu to potomkowie repatriantów z Kresów, którzy po wojnie odbudowywali miasta cegła po cegle – nikt nie słucha. Gdy mówi, że to właśnie te „poniemieckie” regiony stały się symbolem modernizacji i społecznej przedsiębiorczości – reakcja jest chłodna. Bo fakty nie wzbudzają emocji. A emocje są walutą współczesnej polityki.
Zamiast pamięci – przekaz dnia
To, co nazywamy dziś „polityką historyczną”, coraz częściej przypomina emocjonalną inżynierię społeczną. Nie chodzi o to, by zrozumieć przeszłość, lecz by na niej budować tożsamość grupową. „My” – ofiary i obrońcy. „Oni” – zdrajcy i obcy.
Zachód głosuje „źle”, bo jest „poniemiecki”. Wschód – „dobrze”, bo jest „prawdziwy”. Reszta kraju? Nieważne. Ważne, żebyśmy się różnili. Bo społeczeństwo poróżnione emocjonalnie to społeczeństwo łatwe do kontrolowania.
Ziemie odzyskane czy umysły stracone?
Paradoks współczesnego patriotyzmu polega na tym, że jego najgłośniejsi obrońcy mówią językiem, który przypomina retorykę tych, przed którymi rzekomo bronią. Kiedy padają słowa o „niepolskim Zachodzie”, słychać echo dawnych podziałów, tylko ubranych w nowe barwy.
Historia, zamiast być nauczycielką, staje się służącą – podającą emocje na tacy, zgodnie z zapotrzebowaniem politycznym dnia.
W efekcie „ziemie odzyskane” zamieniają się w pojęcie symboliczne. Nie opisują już terytorium, lecz stan świadomości: czy Polska odzyskała te ziemie – czy tylko wykorzystuje je do symbolicznej wojny o tożsamość?
Naród na autopilocie emocji
Polska polityka coraz częściej przypomina lot dronem sterowanym gniewem. Wystarczy jedno hasło – „Berlin”, „Tusk”, „poniemiecki” – i tłum reaguje automatycznie. Dyskusja znika, pozostaje odruch. A odruch jest prosty: kto nie z nami, ten przeciw nam.
Tymczasem za kurtyną tej emocjonalnej wojny toczy się prawdziwa polityka: ustawy, budżety, nominacje, przepływy pieniędzy. Nikt nie patrzy, bo wszyscy są zajęci obrzucaniem się błotem w imię abstrakcyjnych kategorii.
Mapa zrobiona z lęków
Gdyby dziś narysować mapę Polski nie według województw, ale według emocji, wyglądałaby jak mozaika lęków i resentymentów. Tu – strach przed Niemcem. Tam – duma z cierpienia. Tu – przekonanie o zdradzie elit. Tam – poczucie moralnej wyższości.
To nie jest mapa geograficzna. To mapa emocjonalna – ułożona nie z faktów, lecz ze stereotypów.
I dopóki zamiast faktów wybieramy emocje, dopóty Polska pozostanie krajem, który bardziej boi się mapy niż historii.
Podsumowanie:
Współczesna polska prawica nie tyle mówi o przeszłości, ile nią gra. „Poniemieckość” to nie diagnoza, tylko narzędzie. Bo polityka, która karmi się lękiem, nie potrzebuje faktów. Potrzebuje tylko prostych skojarzeń. A te, jak wiadomo, działają szybciej niż myślenie.