Miliardy w balonie ?

Wyszedł Premier przed mikrofony i przez prawie 2 godziny epatował dziennikarzy i miliony oglądających transmisję telewidzów, jak to przez osiem lat, a szczególnie w okresie przed ostatnimi wyborami, pisowska ekipa, czyli zorganizowana grupa przestępcza albo mafia jak kto woli, kradła publiczne pieniądze bądź je bezmyślnie marnotrawiła w skali przechodzącej wszelkie wyobrażenie, bo na łączną, kosmiczną kwotę 100 miliardów złotych.

Tak, 100 miliardów ! Słownie: sto miliardów złotych !

Sprawcy tych kradzieży lub drastycznej niegospodarności zdają się jednak być nietykalni dla organów prawa i drwią sobie w żywe oczy zdumionemu, szaremu społeczeństwu, które przecież doskonale pamięta nieletnią dziewczynkę sprzedającą bez zezwolenia władz miasta, jabłka zerwane przez nią w dziadkowym sadzie żeby zarobić na wakacje.

To brutalne przestępstwo nieletniej dziewczynki zostało bez najmniejszej zwłoki dostrzeżone przez dzielną Straż Miejską, która w sile kilkunastu wypasionych strażników, otoczyła i bezceremonialnie wyegzekwowała od dziecka obowiązujące prawo.

Albo historia starszej kobiety, która w akcie desperacji, podyktowanej głodem, ukradła bułkę o wartości 40 groszy. Zamiast zrozumienia i wsparcia, napotkała na reakcję, która bardziej pasowałaby do sytuacji zagrożenia narodowego bezpieczeństwa niż do incydentu dotyczącego drobnej kradzieży.

Absurdalność tych sytuacji obnaża hipokryzję i nierówności, które przeniknęły do naszego systemu sprawiedliwości i nadal budzi głębokie zaniepokojenie i zmusza do refleksji nad rzeczywistym stanem prawa w naszym kraju.

W miarę jak rośnie liczba przypadków, w których wpływowi sprawcy unikają konsekwencji, podczas gdy biedni i zepchnięci na margines są surowo karani za drobne przewinienia, staje się jasne, że system, który miał być opoką sprawiedliwości, staje się dublowanym narzędziem utrzymania nierówności a zapowiedzi rozliczenia winnych rozkradania publicznego grosza stają się pustym sloganem pod wyborczą publiczkę (jak to klasyk mawiał – ciemny lud wszystko kupi)

Nie kiedyś ale już, teraz, niezwłocznie potrzebujemy twardego i choćby nawet do bólu ale sprawiedliwego prawa, które będzie chronić najsłabszych, a nie jedynie bronić interesów najsilniejszych bo w przeciwnym razie, wyczerpie się społeczna cierpliwość do dalszego tolerowania mafijnych struktur i bezprawnych nierówności.

Jeśli to nie nastąpi, to rację może mieć były premier, że lepiej było iść do psychiatry niż do władzy.

Przepraszają, że robią kłopoty, że są ciężarem i że w ogóle żyję. Po cichutku planują, jak z skończyć swoje życie.

Sygnały zbliżającego się dramatu łatwo przeoczyć. Bo starsza osoba po prostu częściej powtarza, że ma dość życia, że właściwie wszystko się już skończyło, zapisze dzieciom majątek. Jest może nieco smutniejsza niż zwykle, wolniej się porusza, skarży się na różne dolegliwości i brak środków na sfinansowanie leczenia. A poza tym zaczyna robić bilans życia i dochodzi do wniosku, że właściwie niczego nie dokonała, jej życie było bezwartościowe. Bo, owszem, wychowała dzieci, ale teraz są daleko i nawet wnukami nie może się nacieszyć.

To nie jest tylko takie starcze pogadywanie, że życie się kończy. Taki bilans jest zapowiedzią żegnania się z życiem. A kiedy już podejmą decyzję, robią to po cichu. Nie ma żadnych zapowiedzi, to jest raczej żegnanie się powolne i ciche z życiem. I w pewnym momencie, nie mówiąc o tym nikomu, popełniają samobójstwo bo brakuje im sensu życia, nie wiedzą, co mają ze sobą zrobić. Rodzina niby jest, a jakby jej nie było, bo mieszka za granicą albo jest zajęta swoimi sprawami. Na dodatek służba zdrowia i opieka społeczna działają niesprawnie, pomoc od państwa jest prawie żadna, więc życie staje się bardzo trudne. Rośnie poczucie izolacji.

Trudnym momentem jest przejście na emeryturę ale szczególnie dotkliwe jest owdowienie. Ryzyko próby samobójczej bardzo wtedy rośnie.

Póki jest małżeństwo, to może i są samotni, ale mają siebie. Ale jak jedno z nich umrze, to smutek idzie równią pochyłą, bo nie ma do kogo się odezwać. Dorosłe dzieci albo wnuki mają własne życie, nawet jak chcą odwiedzić dziadka czy babcię, to nie mają kiedy. A tym ludziom najbardziej potrzebne jest pogadanie, drobna pomoc, zawiezienie do lekarza.

Czują się zbędni, Zostawiają listy pożegnalne porządkując w nich dotychczasowe sprawy codzienne, tak aby ich najbliżsi mieli jak najmniej kłopotów po ich odejściu.

Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że w ciągu ostatnich 10 lat liczba samobójstw wśród osób po 65. roku życia wzrosła w Polsce o 50 procent. – To bardzo dużo. O ile samobójstw wśród osób do 18. roku życia mamy 127 rocznie, to wśród seniorów aż 1500. To oznacza, że każdego dnia cztery starsze osoby odbierają sobie życie a dane te są bardzo zaniżone.

Pełny, wstrząsający artykuł Renaty Kim i Natalia Fabisiak dostępny jest na portalu newsweek.pl, 8.08.2024 „Przepraszam, że żyję, jestem ciężarem”. Listy pożegnalne seniorów | Newsweek

Reguły bez reguł

„Fundamentalną regułą obiektywizmu i etyki dziennikarskiej jest oddzielenie informacji od subiektywnego komentarza. Obowiązuje to każdego reportera, prezentera czy komentatora”.

Mimo tej zasady, Babiarz powraca do komentowania igrzysk olimpijskich w Paryżu i jak pinformowała TVP , w najbliższy piątek relacjonował będzie zawody lekkoatletyczne.

Wobec takiego stanowiska TVP, ponownie – jak przez 8 lat czasów PiS, podejmuję bojkot tej stacji i jej redakcji sportowej bo nie zamierzam godzić się ze świadomym łamaniem zasad przez tchórzliwe, serwilistyczne władze TVP wobec nagle nawróconych tych wszystkich, dla których jeszcze do niedawna wzorcem „obrońców wolności słowa” byli Kurski, Gliński, eks kuratorka Barbara Nowak i wielu, bardzo wielu , zbyt wielu innych, bezkarnych dotąd członków PiS, z najważniejszym jej członkiem  – Jarosławem Kaczyńskim, na czele.

Przedostatnia pogłoska z ostatniej chwili o niepotwierdzonej wiarygodności

Na wniosek obrońców Babiarza, przedstawiciel PiS oddelegowany specjalnie na nadzwyczajne, wyjazdowe zebraniu MKIOL, przedłożył projekt następujących uchwał :

1/. Wystąpić do wszystkich uczestników rozgrywającej się Olimpiady o jej niezwłoczne, protestacyjne przerwanie do czasu przywrócenia Przemysława Babiarza na telewizyjną antenę. Bez Babiarza olimpiada jest nieważna bo cały świat sportowy w gruncie rzeczy przyjechał do Paryża tylko dla Babiarza;

2/. Zmienić dotychczasową nazwy MKIOL na Międzynarodowy Komitet Igrzysk Olimpijskich Imienia Przemysława Babiarza ( w nowym skrócie MKIOLIPB );

Głosowanie nad zgłoszonymi projektami uchwał trwa mać !