Mission impossibile

Ostatnio Andrzej Duda publicznie poddał ocenie kompetencja Radosława Sikorskiego jako potencjalnego kandydata na Prezydenta.

Ocena wypadła bardzo krytyczna jeśli nie nazwać jej negatywną.

Nie ma się zresztą czemu dziwić, bo wzorcem idealnego odniesienia jest przecież sam Duda, który posiada jedną niezaprzeczalną cechę – zawziętość w uczenia się, zwłaszcza języków obcych, nie zważając na to, że mimo wieloletnich, uporczywych lingwistycznych zmagań, pozostaje ciągle na poziomie „poligloty w powijakach”.

Mimo tego uparcie się uczy latami, nawet we śnie czy w innych zwidach, kiedy leci samolotem, wieczorem i we dnie a nawet wtedy kiedy śmiga na zaśnieżonym stoku a także podczas surfowania po wzburzonych motorówką falami jeziora i we wszelkich innych ekstremalnych okolicznościach i sytuacjach i wersjach. Uczy się też wtedy, kiedy „luka przez łindoł” na protestujących pod oknami obrońców Konstytucji.

Taki to ma pęd do nauki angielskiego. Póki co jednak w jego władaniu jest to raczej „Duda English” , w którym zasady gramatyczne są opcjonalne, a słownik zawiera tylko kilka najważniejszych zwrotów!

Co do języka francuskiego, możemy tylko spekulować, czy Andrzej Duda w ogóle próbował a jeśli tak i chciałby na przykład zamówić croissanta, byłoby to coś w stylu: „Proszę o ten… no, ten chlebek z masłem, ale nie za twardy, bo się pokaleczę!”

A co z niemieckim? To język, który dla niektórych brzmi jak muzyka, a dla innych jak dźwięk walca w wykonaniu niezdarnego tancerza. Andrzej Duda mógłby spróbować przetłumaczyć swoje ulubione powiedzenia na niemiecki, ale jestem pewien, że „Wir machen das” (zróbmy to) miałoby nieco inny wydźwięk w jego ustach!

W przeciwieństwie więc do Radosława Sikorskiego, któremu Duda odmawia kompetencji, przebieg i efekty jego wieloletniej nauki języków obcych, przypomina raczej niezrozumiały  program komputerowy, który krzaczy się, zawiesza, ale – co też należy przyznać – czasem zaskakuje wynikiem!

Tak więc, mimo pełnych osobistych wyrzeczeń i wylewanego wiadrami potu, Duda po prostu zadowoli się mówieniem w „języku Dudy” .

„Łil bi Okiej” !

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *