Lew Tołstoj – „Zawsze trzeba liczyć się z opinią głupców, bo oni stanowią większość.”

Lew Tołstoj, rosyjski pisarz i filozof, napisał kiedyś: „Zawsze trzeba liczyć się z opinią głupców, bo oni stanowią większość”. Choć wypowiedź ta została sformułowana w zupełnie innych czasach, dziś brzmi, niestety, zaskakująco aktualnie.

Współczesne społeczeństwa zmagają się z rosnącymi napięciami, wynikającymi z populizmu, manipulacji informacyjnych i polaryzacji społecznej. W tym kontekście tołstojowska myśl, choć nieco cyniczna, staje się ważnym punktem wyjścia do refleksji nad tym, co właściwie oznacza „większość” w demokracji i jakie zagrożenia niesie za sobą jej dominacja w kształtowaniu opinii publicznych oraz decyzji politycznych.

Warto zastanowić się, w jakim stopniu dzisiejsze społeczeństwo jest zdolne do krytycznego myślenia, a w jakim do łatwego poddawania się populistycznym hasłom i uproszczonym narracjom.

Demokracja opiera się na równym głosie każdego obywatela, jednak, gdy ten głos nie jest poparty odpowiednią wiedzą, umiejętnością refleksji i weryfikowania informacji, wówczas prawdziwe zagrożenie nie wynika z samych instytucji, lecz z jakości opinii, które dominują w przestrzeni publicznej.

Demokracja, choć opiera się na założeniu, że każdy obywatel ma równy głos, zmaga się z jednym z największych wyzwań współczesności – z tendencją do upraszczania skomplikowanych spraw i idei.

W erze internetu i mediów społecznościowych mamy do czynienia z fenomenem, w którym opinie osób pozbawionych wiedzy merytorycznej często mają większy zasięg i wpływ niż opinie specjalistów czy osób kompetentnych. Zjawisko to jest napędzane przez populistyczne ruchy polityczne, które skutecznie wykorzystują emocje i poczucie niepewności społeczeństw, aby manipulować opinią publiczną.

Tołstoj w swojej myśli wyraźnie wskazuje na pułapkę, w którą może wpaść demokracja, gdy zbyt duży wpływ na decyzje polityczne mają osoby, które nie zawsze podejmują te decyzje w oparciu o rzetelną wiedzę, ale raczej na podstawie intuicji, emocji i uproszczonych schematów myślowych. To prowadzi do sytuacji, w których debata publiczna zamiast opierać się na merytorycznych argumentach, zaczyna się skupiać na emocjonalnych hasłach, populistycznych obietnicach i powierzchownych rozwiązaniach.

Zatem, czy demokracja, w której „głupcy” czyli osoby niedostatecznie przygotowane do podejmowania złożonych decyzji politycznych dominują, ma szansę na sukces? Można się zastanawiać, czy nie potrzebujemy w tej chwili większej edukacji obywatelskiej, bardziej świadomego podejścia do korzystania z mediów i większej odpowiedzialności ze strony tych, którzy kształtują publiczną narrację.

Tołstojowskie ostrzeżenie jest więc zaproszeniem do głębszej refleksji nad tym, w jakiej kondycji znajduje się współczesna demokracja. Czy obywatelska ignorancja to już normy, które należy zaakceptować? A może wciąż mamy szansę na powrót do racjonalnego, opartego na wiedzy, modelu demokratycznego zaangażowania?

Współczesne problemy z demokracją można także przedstawiać także z zupełnie innej perspektywy, którą przyjęto określać – „ulica rządzi”.

To hasło jest szczególnie nośne w kontekście protestów społecznych, manifestacji, a także ogólnych nastrojów społecznych, które mogą wpływać na politykę i podejmowane decyzje. Jest to wyrażenie, które pokazuje, jak duży wpływ na politykę mogą mieć spontaniczne, masowe ruchy obywatelskie, często działające poza formalnymi strukturami demokratycznymi, czyli rządem i parlamentem.

W połączeniu z tołstojowską myślą o „głupcach” jako większości, hasło „ulica rządzi” może być interpretowane jako wyraz niepokoju wobec sytuacji, w której decyzje polityczne są podejmowane pod wpływem emocji i chwili, a nie na podstawie merytorycznej analizy i refleksji. Ulica, w tym sensie, reprezentuje zbiorową, ale niekoniecznie świadomą i wyważoną opinię. Może to prowadzić do sytuacji, w której demokracja, zamiast opierać się na rozważnych decyzjach wykształconych elit politycznych czy eksperckich, jest zdominowana przez impulsywną wolę ludu, łatwo poddającą się populistycznym hasłom.

Współczesne społeczeństwa niejednokrotnie obserwują, jak duże protesty, manifestacje czy ruchy społeczne, które na pierwszy rzut oka mają wydźwięk demokratyczny, mogą być również narzędziem populistów do manipulowania emocjami ludzi.

To, co Tołstoj nazywał „głupcami”, dziś można by określić jako szeroką grupę społeczną, której głos może być wzmocniony w sposób, który daje wrażenie, że wola ludu ma większą moc niż wiedza specjalistów czy refleksja polityczna. W momencie, gdy opinie „z ulicy” stają się głównym motorem zmian politycznych, pojawia się ryzyko, że decyzje będą podejmowane pod wpływem chwilowych emocji, niekoniecznie w interesie długofalowym.

Jednym z kluczowych elementów, który łączy hasło „ulica rządzi” z myślą Tołstoja, jest rola mediów, szczególnie tych społecznościowych, w kształtowaniu opinii publicznej.

Uliczne nastroje, które zyskują na sile dzięki łatwemu dostępowi do informacji (często dezinformacji) i wzmacnianiu emocji przez media, mogą zdominować przestrzeń publiczną. W efekcie, decyzje polityczne podejmowane w odpowiedzi na presję ulicy mogą być powierzchowne, wynikające z popularnych haseł, a nie realnych potrzeb społecznych.

Z jednej strony, demokracja powinna słuchać głosu obywateli, z drugiej strony – ten głos, jeśli jest zdominowany przez niewielką, ale głośną grupę, nie zawsze odzwierciedla rzeczywiste, głębokie potrzeby społeczeństwa jako całości.

Połączenie tych dwóch idei – „ulica rządzi” i „głupcy stanowią większość” – wskazuje na konieczność równowagi w demokratycznym procesie. Demokracja powinna brać pod uwagę głos społeczeństwa, ale jednocześnie wymaga odpowiedzialności, zarówno ze strony liderów, jak i obywateli, aby ten głos nie był jedynie odzwierciedleniem chwilowych emocji, lecz głębszej refleksji i zrozumienia.

Tołstoj, w swojej krytyce demokracji, nie podważał jej samej, ale zwracał uwagę na niebezpieczeństwa, które mogą wynikać z dominacji powierzchownej opinii. Z kolei współczesne hasło „ulica rządzi” może przypominać, że w dzisiejszych czasach łatwiej niż kiedykolwiek jest manipulować opinią publiczną, a za tym może pójść niebezpieczna tendencja do podejmowania decyzji politycznych pod wpływem chwilowych, a często nieprzemyślanych impulsów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *