Przerażające w logice PiS jest to , że jest ona plasteliną, którą ugniata się ją w zależności od potrzeb dnia. Trump? Trzeba zrozumieć. Tusk? Trzeba potępić. Jednemu wolno mówić wszystko, bo „i tak nie zrobi”. Drugiemu nie wolno mówić nic, bo „na pewno zrobi”.
PiS z zachwytem kiwa głowami nad trumpowskim freestyle’em stylem uprawiania polityki, balansującym między stand-upem a groźbą międzynarodowego kryzysu. Widocznie styl jest problemem tylko wtedy, gdy nie płynie z odpowiedniej strony.
A obywatel? Obywatel ma słuchać, nie myśleć i – broń Boże – nie porównywać. Bo porównania są groźne. Mogą ujawnić, że problemem PiS nie jest styl Donalda Tuska, lecz sam fakt jego istnienia. A to już nie kwestia retoryki. To kwestia obsesji a tej, niestety, żadna taktyka negocjacyjna nie przykryje.