Świętą rację ma Pan Prezydent Andrzej Duda stwierdzając, że – cyt. „Wybuchła w ostatnim czasie burza związana z powołaniem w Polsce, w naszym kraju komisji ds. zbadania rosyjskich wpływów. Ja muszę powiedzieć, że nie bardzo rozumiem, jak kwestia zbadania rosyjskich wpływów na Polskę w ciągu ostatnich 16 lat miałaby zniszczyć polską demokrację, bo raczej to rosyjskie wpływy mogłyby moim zdaniem zniszczyć polską demokrację, a nie komisja, która będzie to sprawdzała”.
Tak samo jak Pan Prezydent, ja również nie rozumiem kociokwiku opozycji i różnej maści uniwersyteckich niektórych profesorów prawa o to że ustawa jest ponoć niekonstytucyjna, że depcze podobno praworządność i prawa człowieka bo powołana właśnie Komisja ma niespotykane nigdzie indziej uprawnienia.
Moi zdaniem, uwzględniając perspektywę nadchodzącej porażki wyborczej PiS, zwycięska już niedługo opozycja która odbierze władzę pisowi, powinna być zadowolena z powołania takiej właśnie Komisji.
Ustawa ją powołująca, jest przecież prawem, które po zwycięskich przez opozycję najbliższych wyborów, znakomicie rozwiąże problem podstaw prawnych i metody rozliczenia PiS za ich ośmioletnie rządy i ułatwi przecież skuteczną eliminację PiS-u na długie lata, według tych samych właśnie zasad.
Jak powiadają – kij ma dwa końce i opozycja zatem powinna być równie gorącym orędownikiem Ustawy Lex Tusk tak jak jest nim Pan Prezydent, który – jak reszta Narodu – ma prawo wiedzieć kto i dlaczego stał za putinizacją Polski.
Jeśli opozycja nie przejmie władzy, to dzisiejsze rozdzieranie szat i krzyk o niekonstytucyjność tej ustawy nie będzie miało najmniejszego znaczenia ani żadnego wpływu na dalsze, twórcze rozwijanie przez PiS „polskiej odmiany demokracji”.
PS. Jestem przekonany, że machiavellistyczne poparcie i entuzjazm opozycji już na etapie tworzenia ustawy Lex Tusk sprawiłby odstąpienie PiS od wprowadzania tej ustawy.