Porażający reportaż TVN 24 – Jak obronić premiera i znaleźć kozła ofiarnego ! Scenariusz GetBack napisany u Morawieckiego ?

Na naradzie u premiera Mateusza Morawieckiego miała zapaść decyzja o tym, kogo uznać winnym za upadek GetBack. W efekcie narady, Komisja Nadzoru Finansowego odebrała licencję m.in. towarzystwu funduszy inwestycyjnych Altus. Śledztwo prokuratorskie odebrano doświadczonym śledczym, które nie godziły się na naciski. Wtedy twórca Altusa ze świadka w śledztwie w sprawie afery stał się nagle podejrzanym, którego aresztowano i za kratami spędził w sumie szesnaście miesięcy.

Afera GetBack była bardzo niebezpieczna dla Prawa i Sprawiedliwości i dla nowego w tamtym czasie premiera – Mateusza Morawieckiego bowiem GetBack sponsorował wówczas wiele wydarzeń organizowanych przez media sprzyjające PiS, łącznie z tym, że sponsorował też nagrody dla Jarosława Kaczyńskiego i dla premiera Morawieckiego.

W 2018 roku Zjednoczona Prawica rządziła od trzech lat. PiS dominował w sondażach i szykował się do kolejnego wyborczego zwycięstwa.

W pierwszym kwartale 2018 r. życiem publicznym wstrząsnęła gigantyczna afera finansowa. Getback – firma, która zajmowała się ściąganiem długów, wpada w kłopoty. Ponad dziewięć tysięcy ludzi zostało poszkodowanych bo za pieniądze swoich klientów GetBack wykupił „złe długi” od banków państwowych aby te mogły sobie w ten sposób wyczyścić wyniki finansowe ze strat.

„Złe długi” to takie o których było wiadomo, że są po prostu nie do odzyskania.

Straty wyniosły ponad dwa miliardy złotych i były trzy razy więcej niż afera Amber Gold, stając się  w końcu coraz większym problemem dla rządów PiS a zwłaszcza dla Mateusza Morawieckiego.

Szczytowym momentem politycznego zagrożeniem dla Morawieckiego stała się  publikacja listów i informacji od ówczesnego prezesa upadłego GetBacku z których jednoznacznie wynikało, że nieżyjący już ojciec byłego premiera – Kornel Morawiecki – był zaangażowany w nieudaną próbę pozyskania przez GetBack od państwowych banków i Polskiego Funduszu Rozwoju kilkuset milionów złotych.

Ponadto, GetBack sponsorował wówczas wiele wydarzeń organizowanych przez media sprzyjające PiS. Sponsorował też nagrody dla Jarosława Kaczyńskiego i dla premiera Morawieckiego.

Fakty te potwierdzał przesłuchiwany wtedy w Prokuraturze, jeszcze w charakterze świadka, Prezes GetBacku.

Prokuratorzy prowadzący wtedy śledztwo zamierzali zatem przesłuchać ojca i samego premiera do czego jednak nigdy nie doszło za sprawą ingerencji Bogdana  Święczkowskiego i wydanego przez niego zakazu przesłuchania ojca premiera. Święczkowski miał też naciskać na szybkie postawienie zarzutów prezesowi GetBacku, i jego aresztowanie z artykułu, który nie miał odzwierciedlenia w dowodach sprawy.

W sprzeciwie do tych nacisków i narzucaniu fałszywych kierunków śledztwa, kierująca wówczas zespołem śledczym Prokuratorka Katarzyna Calów-Jaszewska, wraz z pozostałymi prokuratorami, podała się do dymisji.

Wtedy do Prokuratury Regionalnej w Warszawie oddelegowano na ich miejsce niedoświadczonych prokuratorów, którzy nie znali się na sprawach gospodarczych i nie mieli większego doświadczenia. Wkrótce też – zgodnie z wolą Bogdana Święczkowskiego – ogłosili oni zarzuty prezesowi GetBacku, a sąd na ich wniosek zastosował areszt.

Jednocześnie, na tajnej naradzie w Kancelarii PRRM miała zapaść decyzja o znalezieniu „kozła ofiarnego” aby tą metodą odsunąć od PiS i od rodziny Marawieckiego niewygodną dla nich aferę Get Backu.

Podczas tej narady, Morawiecki miał ponoć zażądać od obecnego na tej naradzie szefa KNF – Chrzanowskiego aby ten w trybie natychmiastowym odebrał licencje prywatnym TFI , jakkolwiek współpracującymi z GetBackiem, a w szczególności firmie Altus.

Mateusz Morawiecki zaprzecza by brał wziął udziału w naradzie, na której zdecydowano o losach Altus TFI i wskazał, że to Komisja Nadzoru Finansowego sama stwierdziła poważne nieprawidłowości w tym towarzystwie funduszy inwestycyjnych i dlatego cofnięto licencję.

Według premiera, decyzję tę potwierdził w 2023 roku sąd administracyjny jednakże pełnomocniczka Altus TFI twierdzi, że to nieprawda gdyż Sąd jeszcze nie rozstrzygnął zasadności decyzji KNF.

Mateusz Morawiecki zaprzecza także wpływom na prokuraturę.

Altus to towarzystwo funduszy inwestycyjnych, czyli specjalistyczna instytucja finansowa, której głównym zadaniem jest zbieranie pieniędzy od wielu osób i ich inwestowanie, na przykład w akcje na giełdzie czy obligacje. Cel jest prosty – zainwestować tak, żeby zarobić. Kim jest Piotr Osiecki, który był jej właścicielem, i dlaczego właśnie na niego miał zapaść wyrok?

Piotr Osiecki bardzo pasował do roli kozła ofiarnego – był biznesmanem i uczniem Leszka Balcerowicza. Znany na rynku finansowym, zarządzał olbrzymimi pieniędzmi, a w dodatku prowadził w przeszłości interesy z GetBackiem realizując. lege artis, transakcje sprzedaży-kupna papierów dłużnych wartości kilkudziesięciu milionów złotych.

Dalsze wydarzenia potoczyły się lotem błyskawicy.

CBA, łomot do drzwi o poranku, funkcjonariusze z długą bronią, powalony na podłogę Piotr Osiecki, transport do Prokuratury, wyssane z palca zarzuty i decyzja o tymczasowym aresztowaniu. Z czysto politycznych motywów.

Piotr Osiecki spędził w areszcie łącznie 16 miesięcy. Do dziś nie wpłynął do Sądu żaden akt oskarżenia a „skala dewastacji, zniszczenia jego życia, życia jego rodziny, ale również jego firmy, czy też funduszy i pieniędzy, i majątków klientów, których grupa Altusa ma 70 tysięcy, jest ogromna i idzie w miliardy złotych”.

PiS takimi to metodami przykrywał niewygodne dla siebie sprawy a ci którzy są odpowiedzialni za bezprawie i za połamane życia tysięcy Polaków, do  dnia dzisiejszego nie ponieśli żadnej odpowiedzialności.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *