Na łamach Newsweeka Pani red. Renata Grochal informuje, że „..sejmowe kuluary rozgrzała ostatnio plotka, że prezydent Andrzej Duda zamarzył o objęciu po prezydenturze stanowiska szefa Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Duda miał się nawet spotkać w Szwajcarii z obecnym przewodniczącym MKOL, Niemcem Thomasem Bachem, by wysondować swoje szanse”.
Kwalifikacje do zasiadania na fotelu przewodniczącego MKOL Andrzej Duda posiada jak nikt inny, pod warunkiem, że do MKOL zabrałby z sobą wszystkie już posiadane i ciągle powiększane, bez żadnego trybu, kolekcjonowane od 8 lat prerogatywy.
Bogate doświadczenia w mianowaniu sędziów, niezwykła lekkość dokonywania zmian w przepisach jeśli te miałyby okazywać się niewygodne dla drużyn którym kibicuje ewentualny przyszły prezes MKOL aż po wetowanie niekorzystnych dla jego pupilów wyników sportowych rozgrywek to aż nadto bogaty zestaw sportowych prerogatyw przyszłego (?) prezesa MKOL.
W całych tych przymiarkach dotyczących politycznej przyszłości Dudy zastanawia tylko wymowne milczenie kaczyńskiego, co można wytłumaczyć tylko tym, że z prezesem, kandydatura Dudy na szefa MKOL, nie była konsultowana i nie uzyskała jego akceptacji. Emerytowany zbawca Narodu nie zamierza najprawdopodobniej przerywać wieloletniej tradycji odmowy podawania Dudzie ręki, zwłaszcza podczas oficjalnych gali a taką przecież uroczystością i to o wymiarze światowym, byłaby ewentualna nominacja Dudy na Prezesa MKOL.
Ostatecznie jednak, po ewentualnym wyborze, Andrzej Duda może – jak zwyczaj pokazuje – w wyznaczonym dla niego terminie pojechać na Nowogrodzką i tam po potwierdzeniu przed portierem swojej tożsamości i po otrzymaniu przepustki, będzie mógł udać się do gabinetu kaczyńskiego aby z pełnym oddaniem móc uściskać podaną mu łaskawie rękę prezesa !