Wszystkie wpisy, których autorem jest admin-fpIxsaau

Qualis artifex, talis opus

Kłamstwa, pazerność, brak skromności przyjmującej często postać chamskiej bezczelności, manipulacje faktami, tworzenie fałszywych życiorysów i pseudo prawd historycznych, propaganda prymitywnego patriotyzmu to tylko niektóre z obrzydliwych, charakterystycznych  wyróżników jednego z kandydatów i jego haniebnych poczynań, charakterystycznych do zachowania zdziczałych hien.

Czy ktoś uwierzy, że wytrawny rzemieślnik nie wiedział co czyni tworząc takie dzieło ?

Zwykły Polak, zwykła Polka i najzwyklejsza prawda

W naszym kraju, gdzie czereśnie potrafią kosztować tyle co komputer, a inflacja to tylko „percepcja społeczeństwa”, żyje sobie zwykły Polak. Taki normalny, codzienny, niemal modelowy egzemplarz z podręcznika do WOS-u z 1998 roku. Mieszka w M2, czasem w M3, ale rzadko, bo przecież kredyty trzeba spłacać, a franki do dziś trzymają niektórych za gardło. Płaci podatki jak Pan Bóg przykazał, jak fiskus nakazuje, jak ustawa głosi. A jak przyjdzie PIT-11, to nie zadaje pytań. Przecież zwykły Polak ufa państwu. A przynajmniej ufał, dopóki nie przeczytał, ile zapłacił za to, że dostał bon podarunkowy na święta.

Zwykła Polka też nie jest gorsza. Chodzi do pracy, gotuje rosół w niedzielę, raz na jakiś czas kupi dziecku plecak z Kubusiem Puchatkiem (nawet jeśli to już liceum). No i też płaci za śmieci, za wodę, za ciepło z kaloryferów, które czasem nie grzeją, ale wciąż kosztują.

I wszystko toczyłoby się spokojnie, jak w kiepskim serialu telewizyjnym, gdyby nie fakt, że… mają drugie mieszkanie. Tak po prostu. Kupione za gotówkę. Za marne 400 tysięcy złotych, które, jak wiadomo, każdy zwykły obywatel trzyma przecież w szufladzie obok paragonów z Biedronki i instrukcji obsługi od miksera. Bez kredytu, bez leasingu, bez zbędnych formalności. Ot, była okazja to wzięli. Jak ziemniaki na promocji. I teraz nie mówią o tym nikomu, bo po co się chwalić? Przecież to naturalne. Każdy tak robi. Każdy zwykły Polak. Każda najzwyklejsza Polka.

Ale na tym nie koniec. Bo zwykłe serce Polaka i Polki nie jest z kamienia. Kiedy tylko zobaczyli bezdomnego, może nie tego słynnego od Maybacha, bo tamto to jednak medialna legenda ale jakiegoś innego, równie potrzebującego, od razu wiedzieli, co robić. Przekazali mu mieszkanie. Bez umowy, bez rozgłosu. Po prostu z potrzeby serca. Taki gest. Taka czysto chrześcijańska miłość bliźniego. Przecież jesteśmy krajem empatii, prawda?

I teraz – co ciekawe – od tego mieszkania nie płacą podatku. Bo nie mieszkają w nim. A skoro nie mieszkają, to jakby go nie było. Proste. To nie jest oszustwo, to nie jest unikanie podatków, to przecież najzwyklejsza logika. Logika zwykłego obywatela. I jeśli ktoś śmie coś szeptać, coś insynuować, coś tam bełkotać o „półprawdach” i „słupach”, to niech się puknie w czoło i idzie posłuchać TVP, tam wszystko wyjaśnione. A jak nie tam, to w broszurce z ministerstwa. Będzie obrazek i cytat z Konstytucji.

Bo trzeba zrozumieć jedno: nie chodzi o to, żeby było sprawiedliwie. Chodzi o to, żeby było „jak trzeba”. A jak trzeba – to już ustala nie bezdomny, nie podatnik i nie wyborca. Tylko ci, co wiedzą lepiej. I mają te drugie mieszkania. Czasem trzecie. A czasem i willę z basenem. Ale o tym nie mówimy, bo przecież kto bogatemu zabroni?

Zwykły Polak i zwykła Polka mogą tylko patrzeć. Może i z zazdrością, może i z niedowierzaniem, ale wciąż z tą naiwną wiarą, że „kiedyś to się zmieni”. Tylko że „kiedyś” nie ma w kalendarzu. Nie ma takiego dnia. I tak się kręci ta karuzela – między mieszkaniem numer jeden a mieszkaniem numer dwa, między prawdą, półprawdą a tą trzecią, co ją górale znają najlepiej.

I może czasem, ale tylko czasem żeby bez trybu nie denerwować , warto zadać sobie pytanie: czy jesteśmy jeszcze zwykłymi Polakami… czy już tylko statystami w marnym teatrzyku kukiełek?

Złodziej to ma klawe życie…

Warto w naszym ukochanym kraju zapisać się do PiS by móc kraść bez umiaru niczym Romanowski, olać Prokuraturę i wszystkie służby ścigające i jako prześladowany politycznie spokojnie wyjechać na Węgry aby nad Balatonem, w luksusowych apartamentach, zorganizować siedzibę polskiego rządu na uchodźctwie i walczyć zdalnie o praworządność, wolność i demokrację w interesie ludu polskiego oczywiście !

Jeśli zaś, co nie daj Boże, człowieka by zamknęli, to natychmiast należy się rozchorować ciężko albo jeszcze ciężej, politycznie oczywiście, bo wtedy przewożą do ciupy w Radomiu skąd jeszcze szybciej niż przywieźli, wypuszczą człowieka bo nie mający pieniędzy PiS (a to drań z tego Ministra Finansów) bez problemu wysupła pół miliona (500.000) złotych kaucji i zasłużony działacz-złodziej już na wolności.

Żyć nie umierać Panie Kaczyński. Złodziej pod pańskim butem ma klawe życie!

Nigdy więcej Tchibo ani Carrefour

Ulegając sugestywnej reklamie kawy Tchibo Barista, kupiłem online opakowanie 500 g w sklepie Carrefour.

Dostawa kurierem (Carfura) opóźniona, wręczenie przesyłki to najzwyklejsze rzucenie jej pod moje nogi i adieu.

Po rozpakowaniu przesyłki, sprawdzam daty wypalenia kawy i nogi mi się ugięły. Kawa była wypalona ponad 6 miesięcy czyli kupiłem w zasadzie bezwartościowe już ziarna bo pozbawione jakiegokolwiek aromatu a o smaku – jak się następnie okazało – nie ma sensu nawet wspominać, taka ohyda.

Zostałem po prostu, przyznaję że na własne życzenie, zrobiony w bambuko bo zakupiona przeze mnie kawa Tchibo w cenie ponad 70 złotych okazała się najzwyklejszym oszustwem.

Więcej ani w Carrefourze ani kawy Tchibo już więcej nie kupię, gdziekolwiek by ją sprzedawano o czym uprzejmie informuję, przestrzegając innych przed zakupami olline w Carrefourze.

Raport wstrząsającej prawdy

W 2023 r. a więc w apogeum rozkradania przez PiS majątku narodowego, niemal połowa Polaków żyła w niedostatku, a w skrajnej biedzie aż 2,5 mln.

Aż 41,8 proc. Polaków przyznaje, że odczuwa wstyd związany z trudną sytuacją finansową i przez to wykluczają się sami ze społeczeństwa . Bieda wyklucza też cyfrową możliwość aktywnego uczestnictwa w społeczeństwie, wyklucza z dostępu do źródeł nauki i kultury.

Więcej o wstrząsającym problemie ubóstwa a nawet mówiąc wprost – nędzy niemal połowy naszego społeczeństwa , przeczytać można w opublikowanym Raporcie Szlachetnej Paczki, bo ani, z pełnym szacunkiem, Prezydent RP – Andrzej Duda ani bez szacunku niejaki Andrzej Duda, dla których ważniejsze jest samopoczucie Pana Premiera Donalda Tuska,  w  sprawie nędzy niemal połowy Narodu,  szat swoich nie rozdzierają.

https://www.szlachetnapaczka.pl/aktualnosci/bieda-niejedno-ma-imie/

Niejaki ten osobnik

.

„Bezwstyd pozbawia człowieka honoru i dobrego imienia, a więc twarzy. Zapamiętały w swym nihilizmie i we wzgardzie dla zasad moralnych i prawdy, z człowieka ma już tylko szyderczy uśmieszek, szpetny rechocik i chamskie połajanki” – napisał na łamach ostatniej Polityki -Profesor filozofii, Jan Hartman.

Jeśli miałbym szukać osoby, do której taki opis bywa najczęściej stosowany w debacie publicznej, w takiej właśnie formie i z takim ładunkiem emocjonalnym, to najbardziej prawdopodobnym jest „niejaki” Jarosław Kaczyński czyli „ten osobnik”,  który przez swoich przeciwników bywa właśnie tak określany jako ktoś nieprzejednany, pogardliwy wobec krytyków, nieuznający kompromisów, często używający złośliwych ironii i wyniośle lekceważącego tonu.

Iga Świątek – ofiara mitu perfekcji i niespełnionego ego sportowego jej ojca?

Iga Świątek to nie tylko sportowa gwiazda, ale też symbol nowej generacji zawodniczek – inteligentnych, ambitnych i otwarcie mówiących o zdrowiu psychicznym. Jednak mimo imponujących sukcesów, w ostatnich miesiącach jej kariera zdaje się napotykać trudny moment. Czy źródłem tego kryzysu są jedynie sportowe wyzwania, czy może coś znacznie głębszego – mechanizmy kształtujące jej osobowość i emocjonalność od wczesnych lat?

Kluczowymi postaciami wydają więc być ojciec Igi Świąteki i jego nie znajdujące ujścia ambicje oraz Daria Abramow.

Tomasz Świątek, były wioślarz olimpijski, od samego początku był centralną postacią w sportowym życiu swojej córki. W wielu wywiadach mówił o własnych niespełnionych marzeniach, które – być może nieświadomie – przelał na Igę. Tego typu mechanizm jest znany w psychologii sportu i może prowadzić do ogromnej presji u młodych zawodników.

W przypadku Świątek można się więc zastanawiać, czy jego wpływ nie poszedł za daleko – czy jej indywidualność, emocjonalność i potrzeba samodzielnych decyzji nie zostały przytłoczone przez nadmierne oczekiwania ojca. Obecne załamanie formy Igi może być więc nie tylko kwestią fizycznego czy taktycznego wypalenia, ale wynikiem wewnętrznego konfliktu – próby pogodzenia własnych pragnień z projekcją niespełnionych ambicji ojca.

W tym miejscu pojawia się też pytanie o odpowiedzialność osób z otoczenia Świątek, w szczególności psycholożki sportowej – Darii Abramow. Jej rola nie ogranicza się przecież jedynie do wsparcia mentalnego na korcie. W teorii, powinna też tworzyć przestrzeń bezpieczeństwa psychicznego i przeciwdziałać toksycznym schematom, w tym także takim, które mogą pochodzić z najbliższego otoczenia zawodniczki.

Jeśli faktycznie Iga nie miała przestrzeni do przeżywania porażek, jeśli nie nauczono jej, jak w sposób zdrowy konfrontować się z oczekiwaniami – pytanie o skuteczność pracy psychologicznej staje się zasadne. Czy zabrakło odwagi, by postawić granicę? A może zabrakło zrozumienia, jak silne potrafią być rodzinne uwikłania w sporcie wyczynowym?

Świątek od początku kariery była przedstawiana jako „zjawisko” – młoda, opanowana, perfekcyjna i właśnie ten mit może ją dziś unieruchamiać. Bez zgody na upadek nie ma miejsca na autentyczny rozwój. Iga musi odzyskać prawo do przegranej – nie jako „porażki”, lecz jako etapu w drodze. Jej kariera nie musi być prostą linią w górę. Może (i powinna) zawierać także zakręty, wątpliwości, chwile zwątpienia.

Aby wrócić na szczyt – mentalny, nie tylko sportowy – Świątek potrzebuje nie kolejnego sukcesu, lecz głębokiego resetu relacji ze sobą, swoim zespołem i przeszłością. Być może konieczna będzie zmiana w strukturze najbliższego otoczenia – oddzielenie siebie od nadopiekuńczego wpływu ojca i od ludzi, którzy bardziej reprodukowali mit doskonałości niż budowali zdrowe fundamenty emocjonalne.

Być może największym zwycięstwem Igi nie będzie kolejny tytuł, ale moment, w którym powie: „nie muszę już nikomu nic udowadniać” .

Pospolity złodziej vs. złodziej polityk

Złodziej pospolity napada na bank. Wchodzi z bronią, krzyczy „ręce do góry!”, zabiera pieniądze i znika. Jest dramat, są media, jest obława. Społeczeństwo mówi: „To przestępca, do więzienia z nim!”

Złodziej polityk działa inaczej. On nie krzyczy. On się uśmiecha. Podpisuje ustawę, rozdaje miliardy naszych pieniądze swoim znajomym, szwagrowi daje kontrakt, a kuzynka nagle zostaje ekspertem od energetyki jądrowej, choć wcześniej sprzedawała znicze. Wszystko legalnie – bo przegłosowali. Społeczeństwo milczy.

Pospolity złodziej trafia do więzienia.
Złodziej polityk trafia do Europarlamentu a jeśli nawet, całkiem przypadkowo, trafi do aresztu, to po kilku dniach wychodzi bo kolesie natychmiast zrzucą się na pólmilonową kaucję.

Złodziej pospolity ma pseudonim.
Złodziej polityk ma immunitet.

Pospolity złodziej jak cię okradnie, nie wmawia, że to dla twojego dobra.
Złodziej polityk cię okradnie i powie, że właśnie cię uratował przed „układem”, „Tuskiem” albo „genderem”.

Społeczeństwo nadal milczy otumanione, zniechęcone, owładnięte poczuciem absolutnej daremności jakiegokolwiek protestu a złodziej polityk tymczasem, wobec milczącej tolerancji, rozzuchwala się i staje się coraz bardziej bezczelny.

Czy „O take Polske” przed laty chodziło ?

Wielkanocne menu (wg. Superexpress’u)

Judyta zdradzi Marysi największą tajemnicę! Na wielkanocne śniadanie podaje jajka w sosie zrobionym z 4 składników. Do tego serwuje upieczone aromatyczne bułeczki w środku których, znajduje się pyszne nadzienie.

Na obiad zaś jarzynowa, która nie podchodzi wodą i jest dłużej świeża a na podwieczorek – babka, do której zamiast mleka dodała gazowany napój.

I jak tu nie kochać Judyty ?