Iga Świątek – ofiara mitu perfekcji i niespełnionego ego sportowego jej ojca?

Iga Świątek to nie tylko sportowa gwiazda, ale też symbol nowej generacji zawodniczek – inteligentnych, ambitnych i otwarcie mówiących o zdrowiu psychicznym. Jednak mimo imponujących sukcesów, w ostatnich miesiącach jej kariera zdaje się napotykać trudny moment. Czy źródłem tego kryzysu są jedynie sportowe wyzwania, czy może coś znacznie głębszego – mechanizmy kształtujące jej osobowość i emocjonalność od wczesnych lat?

Kluczowymi postaciami wydają więc być ojciec Igi Świąteki i jego nie znajdujące ujścia ambicje oraz Daria Abramow.

Tomasz Świątek, były wioślarz olimpijski, od samego początku był centralną postacią w sportowym życiu swojej córki. W wielu wywiadach mówił o własnych niespełnionych marzeniach, które – być może nieświadomie – przelał na Igę. Tego typu mechanizm jest znany w psychologii sportu i może prowadzić do ogromnej presji u młodych zawodników.

W przypadku Świątek można się więc zastanawiać, czy jego wpływ nie poszedł za daleko – czy jej indywidualność, emocjonalność i potrzeba samodzielnych decyzji nie zostały przytłoczone przez nadmierne oczekiwania ojca. Obecne załamanie formy Igi może być więc nie tylko kwestią fizycznego czy taktycznego wypalenia, ale wynikiem wewnętrznego konfliktu – próby pogodzenia własnych pragnień z projekcją niespełnionych ambicji ojca.

W tym miejscu pojawia się też pytanie o odpowiedzialność osób z otoczenia Świątek, w szczególności psycholożki sportowej – Darii Abramow. Jej rola nie ogranicza się przecież jedynie do wsparcia mentalnego na korcie. W teorii, powinna też tworzyć przestrzeń bezpieczeństwa psychicznego i przeciwdziałać toksycznym schematom, w tym także takim, które mogą pochodzić z najbliższego otoczenia zawodniczki.

Jeśli faktycznie Iga nie miała przestrzeni do przeżywania porażek, jeśli nie nauczono jej, jak w sposób zdrowy konfrontować się z oczekiwaniami – pytanie o skuteczność pracy psychologicznej staje się zasadne. Czy zabrakło odwagi, by postawić granicę? A może zabrakło zrozumienia, jak silne potrafią być rodzinne uwikłania w sporcie wyczynowym?

Świątek od początku kariery była przedstawiana jako „zjawisko” – młoda, opanowana, perfekcyjna i właśnie ten mit może ją dziś unieruchamiać. Bez zgody na upadek nie ma miejsca na autentyczny rozwój. Iga musi odzyskać prawo do przegranej – nie jako „porażki”, lecz jako etapu w drodze. Jej kariera nie musi być prostą linią w górę. Może (i powinna) zawierać także zakręty, wątpliwości, chwile zwątpienia.

Aby wrócić na szczyt – mentalny, nie tylko sportowy – Świątek potrzebuje nie kolejnego sukcesu, lecz głębokiego resetu relacji ze sobą, swoim zespołem i przeszłością. Być może konieczna będzie zmiana w strukturze najbliższego otoczenia – oddzielenie siebie od nadopiekuńczego wpływu ojca i od ludzi, którzy bardziej reprodukowali mit doskonałości niż budowali zdrowe fundamenty emocjonalne.

Być może największym zwycięstwem Igi nie będzie kolejny tytuł, ale moment, w którym powie: „nie muszę już nikomu nic udowadniać” .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *