Warszawa to miasto pełne historii, nie tylko chwalebnej, lecz także tej pełnej cieni i lęków. Każde z tych miejsc oferuje wyjątkowy wgląd w burzliwą, także w tę niezbyt odległą, przeszłość stolicy – czasem w aurze grozy, czasem melancholii.
Spacerując po Warszawie, warto pamiętać, że pod każdym kamieniem i za każdym murem kryją się opowieści, które przypominają nam, że to, co minione, nigdy nie odchodzi całkowicie.
Współcześnie, do budzących największą grozę miejsc w Warszawie należy:
– Tajemnicza willa na żoliborskiej ulicy, która emituje taką moc nieokiełznanej, złej energii, że czasami kostki brukowe z pobliskich chodników wyrywane są w powietrze.
W miejscu tym, zdarzają się też tajemnicze pobicia przechodniów, głównie kobiet, dokonywane przez nieustalone dotąd tajemnicze siły nieczyste. Pomimo bardzo licznych i gęstych patroli policyjnych wokół tej willi, nie udało się zapewnić warszawiakom żadnych gwarancji bezpieczeństwa w trakcie przebywania w tej okolicy.


Podejmowane próby zneutralizowania tajemniczych złych mocy, które uwalniają się w okolicach willi, nie przyniosły jak dotąd oczekiwanych rezultatów i miejsce to nadal budzi grozę.
– podobnie, śródmiejska okolica wokół równie tajemniczego budynku będącego ponoć siedliskiem wyjątkowo licznej gromady demonów zła.

Dochodzą stamtąd, zwłaszcza ostatnio, dziwne skowyty i wycia jakby potępieńców i wszelkiej maści złoczyńców, błąkających się nocą po korytarzach tego budynku i zawodzących mrożącym głosem – „co to będzie, co to będzie”.
Jak dotąd nie pomogły nawet suto, bo w milionach, opłacone egzorcyzmy czynione salcesonem, będące ponoć najnowszym światowym trendem w dziedzinie rozprawiania się z siłami nieczystymi.
Sensację wywołało ostatnie odkrycie ujawniające, że miejsce to połączone jest podziemnym ciekiem spod okolic żoliborskiej willi. Wydobywający się nieprzyjemny i drażniący zapach, jakby jakiejś zgnilizny, w obu tych miejscach jest identyczny i niepowtarzalny w żadnych innych miejscach, co może słusznie wskazywać na ich związek z tymi samymi, budzącymi taki strach, siłami nieczystymi.
– ulica Kolska – do niedawna ciesząca się złą sławą tylko z powodu zlokalizowanego na niej tak zwanego „żłobka” do którego z całej Warszawy zwożono zbieranych z ulicy bardzo mocno nietrzeźwych
.

Ostatnio, zwłaszcza w okolicach numeru 13, niektóre osoby tam się pojawiające, choćby tylko przechodząc, nawiedzane były halucynacjami , traciły zdolność do racjonalnego myślenia i po prostu zaczynały bredzić od rzeczy i twierdzić, wbrew oczywistym faktom, że wszystko wokół nich wybucha.
Psychiczne dewiacje jakie dotknęły niektórych z nich, okazały się niezmiernie trudne do psychiatrycznego leczenia, którego koszty, zwłaszcza w jednym przypadku, oszacowane zostały nawet na kwotę kilkudziesięciu milionów złotych.
Mimo horrendalnej kwoty, leczenie trwa mać !