
Iga Świątek jest bez wątpienia jedną z najlepszych tenisistek na świecie, jednakże można zaobserwować pewną tendencję do patrzenia na Igę Świątek jako na nieomylnego sportowca, który zawsze powinien wygrywać.
Ale co, gdy rzeczywistość sportowa okazuje się bardziej skomplikowana? Co, jeśli nieumiejętność radzenia sobie z porażkami nie wynika wyłącznie z osobowości zawodniczki, ale z uwarunkowań, które zostały jej wpojone przez osoby z jej najbliższego otoczenia?
Od pierwszych sukcesów Igi Świątek w juniorskim tenisie, zaczęto ją postrzegać jako przyszłą gwiazdę światowego formatu. Jej ojciec, Tomasz Świątek, wielokrotnie podkreślał, że to właśnie on widział w córce potencjał do osiągnięcia najwyższych miejsc w rankingu ATP. W tej narracji pojawiła się postać, która z determinacją zmierzała ku wielkiemu sukcesowi. Wydaje się, że w tym procesie stworzono obraz Igi jako zawodniczki, która nie może pozwolić sobie na porażkę.
Do tego dochodzi również rola Darii Abramow, psycholożki, która wspierała Igę w trudnych momentach. Choć jej pomoc była z pewnością nieoceniona, pojawiają się pytania, czy sposób, w jaki jej zespół psychologiczny pracował nad mentalnością zawodniczki, mógł nieco „przestrzelić” i doprowadzić do wytworzenia nierealistycznych oczekiwań wobec Igi Świątek. Zawodniczka, przyzwyczajona do bycia zawsze na szczycie, nie miała okazji zmierzyć się z porażkami w sposób, który pozwoliłby jej wyciągnąć z nich wnioski, a nie załamać się po kolejnej przegranej.
Wielu psychologów sportowych wskazuje przecież, że umiejętność radzenia sobie z porażkami jest jednym z kluczowych elementów, które decydują o sukcesie zawodników. Porażki są nieodłączną częścią kariery każdego sportowca, niezależnie od tego, jak wysokie ma umiejętności.
Dla Igi Świątek, która przez długi czas znajdowała się na szczycie, przegrać stało się czymś niezrozumiałym, z czym nie potrafiła i nadal nie potrafi sobie poradzić.
Iga Świątek, pomimo ogromnych sukcesów, może stanowić przykład tego, jak mit o „idealnym zawodniku” może stać się pułapką. Osobiste ambicje, zarówno jej ojca, jak i całego zespołu psychologicznego, mogły sprawić, że nie pozwolono jej na przeżywanie porażek, co w efekcie może utrudnić a nawet uniemożliwić jej powrót na szczyt po doznanych, ostatnich niepowodzeniach.
Być może to właśnie w tej kwestii leży przyszłość kariery Igi Świątek.