Pegasus

Pegasus – zamiast do walki z terrorystami – służył do walki z obywatelami. Zwykłymi, nieświadomych podsłuchów, potencjalnie podejrzanymi o to, że ośmielają się mieć inne zdanie niż PiS. To największe naruszenie praw człowieka od 1989 r., ale kto by się tym przejmował, skoro władza mogła jednym kliknięciem zajrzeć w cudze SMS-y, maile i sekrety?

Komisja śledcza działa już niemal dwa lata, a efekty? Cóż, wyglądają jak rezultat intensywnego odchudzania na diecie złożonej z obietnic – czyli zero. Rozliczeń nie ma, winnych nie ma, a prominentni działacze PiS coraz odważniej kpią w żywe oczy ze społeczeństwa. Ziobro na komisji sejmowej dał wręcz pokaz bezczelności, uzmysławiając widzom, że bezkarność to najlepsze paliwo do politycznej buty.

Trudno się dziwić, że w społeczeństwie narasta przygnębiający pesymizm. Bo jak tu wierzyć w państwo, które ma twarz Kaczyńskiego, nazywanego przez naród polskim kurduplem z Żoliborza i Ziobry , czyli dwóch demiurgów, którzy obiecywali „nowe, lepsze państwo”, a zbudowali coś na kształt skansenu paranoi i kontroli? Czy naprawdę mamy ochotę wiązać przyszłość z wizją kraju, gdzie obywatel jest potencjalnym celem podsłuchu, a minister sprawiedliwości – potencjalnym bohaterem czarnej farsy politycznej?

Jeśli Polska w ich wydaniu to „dobra zmiana”, to trudno sobie wyobrazić, jak miałaby wyglądać zła.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *