
Kiedyś była zimna wojna. Potem runął mur. Układ Warszawski rozpłynął się w kurzu historii. Wydawało się, że świat zmieni się na lepsze. Historia. Dziś gorąca wojna jest coraz bliżej, Ukrainie grozi klęska. Czy Putin zatriumfuje? Z jakim następnym krajem zmierzy się w takim razie? Nie wiemy.
Dla rządów, tych z prawa i lewa, ważne są reformy. Sprawiedliwość społeczna. Digitalizacja. Infrastruktura. Ochrona środowiska. Wszystkie one bez widocznie trwałych, pozytywnych efektów i wcale nie z powodu zapiekłych kłótni, ale także ze względu na nieprzewidywalną wcześniej złożoność wyzwań.
W przeszłości, przynajmniej jak to pamiętam, lata były często upalne a zimy mroźne. Jak padało, to padało. Ale katastrofalne powodzie nie spadały niespodziewanie z nieba raz za razem i nie robiło się coraz goręcej. Oczywiście zdarzało się wymieranie lasów i był też Czarnobyl, ale wydawało się, że są to tylko lokalne kryzysy. Problemy, z którymi można sobie poradzić. Dziś mamy globalny kryzys klimatyczny, a jako wyzwanie jest on nieskończenie większy niż epidemia koronawirusa, której skutki wciąż odczuwamy.
W przeszłości pociągi kursowały zazwyczaj punktualnie i można było według nich regulować domowe zegary, w restauracyjnych wagonach Intercity pracowali prawdziwi kucharze. Siedzenia w przedziałach były przestronne i wygodne, prawie jak sofy. Dziś wydaje się, że cały nasz kraj utknął z powodu opóźnień nie tylko pociągów.
Kiedyś mieliśmy poczucie, że częściej mamy sprawy w swoich rękach. Ciężka praca doprowadzała do awansu. Jak już ktoś miał mieszkanie to czynsz był przystępny. W gabinetach lekarskich byli lekarze, którzy nie spieszyli się. Domy opieki i szpitale nie były traktowane jak „maszynki” do generowania zysków. Ludzie rozmawiali z sobą bez szczerzenia kłów, dostrzegali wokół siebie innych. Dziś wzrok wbijają w smartfony, komputery, telewizory.
W przeszłości wydawało się, że w życiu istnieją pewne bariery. Znaczniki orientacji. Być może coś w rodzaju podstawowego konsensusu społecznego. Była religia. Prawdziwe kłótnie. Były otwarte dyskusje zamiast dogmatyzmu i urażonej agresywności na zadawane pytania nawet we własnej rodzinie.
Narasta dziś też wrażenie, że jesteśmy manipulowani. Europa dryfuje coraz bardziej na prawo. Viktor Orbán, Marine Le Pen, Giorgia Meloni a w Niemczech AfD. Na stałe zadomowiła się demagogia i wykluczanie. Giną realne i zdrowe pomysły na ludzką godną przyszłość.
Czy może więc być tak, jak było kiedyś. Złudzenie. Czas się nie wraca. Przed nami staje
nieustanna niepewność. Co będzie jutro ?