Obywatelska troska w wersji XXL

Do Ministerstwa Zdrowia wpłynęła petycja nietypowa, a nawet – powiedzmy wprost – historyczna. Nie chodzi bowiem o podwyżkę akcyzy, o likwidację monopolowych ani nawet o wprowadzenie godzin policyjnych dla piwoszy. O, nie! Chodzi o coś znacznie ambitniejszego: zakaz sprzedaży alkoholu i papierosów osobom, które ukończyły 60. rok życia. Bo przecież jeśli Polak ma problem, to najlepiej rozwiązać go jednym rzutem długopisu – najlepiej cudzym.

Argumentacja jest prosta jak butelka po tanim winie: sześćdziesięciolatek na trzeźwo potrafi już czasem palnąć takie mądrości, że młodszym słuchaczom włos się jeży, a uszy odpadają jak liście jesienią. A teraz wyobraźmy sobie, co taki senior, wypiwszy setkę, może jeszcze wygłosić! Filozofię życia? Krytykę władzy? A może – o zgrozo – własne wspomnienia z PRL-u? Nic dziwnego, że młodsi obywatele wpadają w trwogę, wizualizując staruszka przy stole, który po czwartej kolejce zaczyna cytować Gomułkę, recytować Mickiewicza i jednocześnie udzielać rad wychowawczych, jakich nie powstydziłby się podręcznik tresury psów.

No bo spójrzmy prawdzie w oczy: sześćdziesiąt lat to wiek groźny. Wiek, w którym człowiek zaczyna mieć pamięć zbyt długą i język zbyt giętki. A młodzi nie po to wymyślili swoje skróty, memy i emotki, żeby im tu babcie i dziadkowie przypominali, jak wyglądało życie bez internetu, kredytów i influencerów. W tym sensie zakaz alkoholu i papierosów jest nie tylko środkiem prewencji zdrowotnej, ale wręcz ochroną psychiczną pokolenia „Z” i „Alfa”.

Co więcej, inicjatywa ma potencjał rozwojowy. Skoro sześćdziesięciolatek po kieliszku to zagrożenie, to może pójdźmy dalej?
– Zakaz sprzedaży internetu osobom po pięćdziesiątce, bo zbyt często komentują „a za moich czasów…” pod każdym artykułem.
– Zakaz posiadania pilota do telewizora dla osób po siedemdziesiątce, bo ciągłe przełączanie między TVP Info a Tele5 może grozić rozstrojeniem odbiornika.
– Zakaz spacerów dla osiemdziesięciolatków, bo jak usiądą na ławce i zaczną wspominać „co to było w 1945 roku”, to przechodzący dwudziestolatek może doznać szoku historycznego i stracić całą wiarę w TikToka.

A kto wie, może z czasem wprowadzimy też system naklejek ostrzegawczych: „Uwaga! Senior. Może mówić pełnymi zdaniami, używać archaicznych pojęć i mieć własne zdanie na temat polityki.” Wtedy młodzi, zanim podejdą, będą wiedzieli, z czym mają do czynienia.

Ministerstwo, jeśli potraktuje sprawę poważnie, stanie się pionierem nowej polityki społecznej – polityki ciszy pokoleń. Bo przecież chodzi nie o zdrowie seniorów, tylko o zdrowie psychiczne młodszych, aby nie musieli znosić tych niewygodnych, pijackich tyrad, które zaczynają się od „kiedyś to było…” a kończą na „a wy to macie dobrze, bo wszystko podane na tacy”.

No cóż, przysłowie głosi, że „głupich nie sieją, sami się rodzą”, obywatelsko i po obywatelsku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *