Wybierzmy dobrze! Polska zasługuje na uczciwość !
Jakby mało było Pegasusa, był też Hermes
W 2020 roku Prokuratura Krajowa zakupiła system informatyczny o nazwie Hermes, który miał służyć do analizy kryminalnej. Wartość inwestycji wyniosła ponad 15 milionów złotych.
Decyzja o zakupie Hermesa wzbudza poważne kontrowersje. Najwyższa Izba Kontroli oceniła transakcję negatywnie i zwróciła uwagę na możliwość popełnienia przestępstw związanych z nielegalnym wykorzystywaniem tego systemu.
Według informacji uzyskanych przez NIK, system Hermes był używany do nieuprawnionej inwigilacji osób publicznych. Zgodnie z doniesieniami, w jego zasięgu znalazły się dane dotyczące polityków, samorządowców, prokuratorów oraz biznesmenów. Co więcej, portal OKO.press ujawnił, że system ten mógł być także wykorzystywany do pozyskiwania informacji o trzech dziennikarzach stacji TVN (Piotr Kraśko, Jarosław Kuźniar i Kuba Wojewódzki ).
W odpowiedzi na te doniesienia, Prokuratura Regionalna w Rzeszowie wszczęła dochodzenie, które ma na celu wyjaśnienie okoliczności zakupu oraz sposobu użytkowania systemu Hermes. Dochodzenie dotyczy zarówno samej transakcji, jak i potencjalnych nadużyć związanych z wykorzystaniem systemu do zbierania danych o osobach publicznych.
Dwie ręce demokracji

Onet.pl doniósł – rzecz jasna nieoficjalnie, bo tak najlepiej brzmi – że według miejskich służb w marszu kandydata KO wzięło udział około 140 tysięcy osób, podczas gdy marsz kandydata PiS zgromadził zaledwie 50 tysięcy dusz, czyli – uwaga, kalkulatory w dłoń – trzy razy mniej. Cóż za szok.
Skąd ta miażdżąca przewaga po stronie PO? Odpowiedź jest dziecinnie prosta. Wśród mas kroczyła Marianna Schreiber – niczym celebrycki pług, torując sobie drogę przez tłum 100 tysięcy oddanych fanów, przyciąganych jak ćmy do ognia przez jej wyzwolone, nietuzinkowe walory. Magnes społeczny w wersji de luxe.

Tymczasem wielki plan PiS-u, by z pomocą Dominiki Chorosińskiej zgromadzić tłumy kobiet pod sztandarem cnoty i patriotyzmu, spektakularnie się posypał. Jak się okazuje, większość Polek wciąż ma w pamięci Dekalog, a zwłaszcza to nieszczęsne szóste przykazanie – „Nie cudzołóż”
Podczas wiecu Karol Nawrocki łącząc dramatyzm Rejtana z Szekspirem – z wypiekami na twarzy wykrzykiwał, że „My, Polacy, mówimy dość mikromanii!” (cokolwiek to znaczy) i że musimy stanowczo powiedzieć „nie” rządowi Donalda Tuska. Pierwszego czerwca – według Nawrockiego – to nie tylko data, to misja. On i obywatel Kaczyński mają wygrać wybory prezydenckie. Tego dnia, jak zapewnił, będą „chodzić ciemną doliną, ale zła się nie ulękną”, bo – a jakże – „Ty jesteś ze mną” – spojrzał w tym dramatycznym momencie w stronę obywatela Kaczyńskiego, by podkreślić, że „musimy wygrać te wybory” (czyli on i obywatel Kaczyński), bo inaczej grozi nam monopol jednego środowiska politycznego (tak, zgadliście – chodzi o Tuska i PO). „Mają Sejm, mają Senat, mają premiera, chcą jeszcze prezydenta!” – zawył znakomicie na koniec, niemal osuwając się ze zmęczenia.
50-tysięczny tłum wpadł w euforię. W końcu jakże piękna była ta wizja: przez osiem lat rządów PiS władza absolutnie nie była skoncentrowana. Przecież nie mieli Sejmu, nie mieli Senatu. Premier też nie był z PiS-u. Prezydent przez osiem lat był kulą u nogi obywatela Kaczyńskiego i mimo tych wszystkich przeciwności władza przecież nie była w jednej ręce. Nie! Była w dwóch – tych należących do obywatela Kaczyńskiego. A jak wiadomo, dwie ręce to nie to samo co jedna. Prawda?
Moje słowo na niedzielę
Co minutę jedenaścioro dzieci umiera z głodu. Prawie miliard ludzi kładzie się spać głodnych każdej nocy.
Nie jesteśmy już wystarczająco przerażeni. Mówimy: „To okropne” i idziemy dalej. Mówimy: „Nie mogę już tego znieść”, jakby to było dla nas ciężarem, a nie śmierć czyjegoś dziecka.
W swoich ostatnich publicznych kazaniach papież Franciszek podkreślał, że nasza nadzieja leży w tym, co nazwał „kulturą spotkania”. Nie miłosierdzie na odległość, nie litość z ekranu ani z wiecowego przemówienia. Jak powiedział: „Musimy otworzyć nasze serca na tych, którzy są odrzuceni, i uznać ich nie jako ciężar, ale jako zwierciadło”.
Tymczasem, przy każdej sposobności, Nawrocki z PiS-em, chętnie cytują papieskie słowa ale ich czyny i wyrażane poglądy są w praktyce codzienności dalekie od papieskich wezwań. Nawet bardzo dalekie.
Rosyjskie służby wywiadowcze budują globalną sieć informatorów – zagrożenie o zasięgu światowym.
W ostatnich latach społeczność międzynarodowa z niepokojem obserwuje wzmożoną aktywność rosyjskich służb wywiadowczych, które systematycznie rozbudowują swoją siatkę agenturalną na całym świecie. Zgodnie z doniesieniami służb specjalnych kilku państw NATO oraz niezależnych analiz think tanków zajmujących się bezpieczeństwem międzynarodowym, Rosja rozwija globalną sieć informatorów, rozmieszczanych strategicznie na wszystkich kontynentach.
Działania te nie ograniczają się wyłącznie do krajów sąsiednich czy regionów o znaczeniu geopolitycznym, jak Europa Środkowo-Wschodnia czy Bliski Wschód. Według raportów, rosyjscy agenci operują również w Ameryce Południowej, Afryce, Azji Południowo-Wschodniej, a nawet w odległych regionach Oceanii. Celem jest stworzenie rozproszonej, ale zintegrowanej siatki informacyjnej, gotowej do działania zarówno w czasie pokoju, jak i w sytuacjach kryzysowych.
Rozbudowa tej struktury wpisuje się w strategię tzw. wojny hybrydowej, w której klasyczne działania militarne są uzupełniane przez cyberataki, dezinformację, presję polityczną i ekonomiczną oraz właśnie działania wywiadowcze. Informatorzy pozyskiwani są z różnych środowisk – od dyplomatów i dziennikarzy po przedstawicieli sektora prywatnego, lokalnych urzędników czy wreszcie polityków.
– Mamy do czynienia z długofalowym, skoordynowanym planem, który ma na celu nie tylko zdobycie informacji, ale również możliwość wpływu na sytuację polityczną czy destabilizację państw od wewnątrz – ocenił anonimowy oficer jednego z zachodnich wywiadów.
Rosyjskie służby korzystają z szerokiego wachlarza narzędzi werbunkowych – od szantażu i przekupstwa po manipulację ideologiczną. Coraz częściej wykorzystują też sieci społecznościowe i platformy internetowe, by zidentyfikować potencjalnych współpracowników i utrzymywać z nimi kontakt w sposób trudny do wykrycia przez służby kontrwywiadowcze.
Informatorzy są często aktywowani w kluczowych momentach – podczas wyborów, protestów społecznych, kryzysów gospodarczych czy konfliktów zbrojnych – co umożliwia Rosji podejmowanie skutecznych działań, nawet z dużej odległości.
Zachodnie państwa zaczęły odpowiadać na to zagrożenie – w ostatnich miesiącach doszło do wydalenia licznych rosyjskich dyplomatów podejrzewanych o działalność wywiadowczą, a służby kontrwywiadowcze prowadzą zintensyfikowane działania w zakresie identyfikacji i neutralizacji agentów.
Jednak eksperci ostrzegają, że siatka informatorów, raz zbudowana, może działać latami w uśpieniu, czekając na odpowiedni moment do aktywizacji. Dlatego potrzebna jest ścisła współpraca międzynarodowa, wymiana informacji wywiadowczych oraz rozwój nowych metod wykrywania działalności agenturalnej.
Rozszerzająca się obecność rosyjskich agentów poza granicami Federacji Rosyjskiej stanowi oczywiste, poważne wyzwanie dla porządku międzynarodowego. To nie tylko kwestia bezpieczeństwa narodowego poszczególnych państw, w tym Polski, ale również stabilności całych regionów. W dobie globalnych kryzysów – klimatycznych, gospodarczych i geopolitycznych – działania wywiadowcze zyskują na znaczeniu, a ich skutki mogą być odczuwalne na wielu płaszczyznach życia społecznego.
Nie mieści się w pale

Kazimierz Smoliński i Dorota Arciszewska-Mielewczyk – w poniedziałek (19.05.2025 r) poszli do Urzędu Miasta w Sopocie. Towarzyszyli im z kamerą pracownicy wspierającej PiS telewizji wPolsce24, którzy prowadzili relację na żywo.
Kazimierz Smoliński i Dorota Arciszewska-Mielewczyk poszli do Urzędu Miasta Sopotu, by w ramach interwencji poselskiej uzyskać informacje dotyczące konkretnego lokalu mieszkalnego (naruszając RODO podali jego dokładny adres i numer księgi wieczystej w relacji na żywo), który należy do Donalda Tuska.
Interwencja skończyła się uzyskaniem informacji, że mieszkanie, o które dopytywali posłowie PiS, nigdy nie było lokalem komunalnym. Wcześniej jednak na antenie wPolsce24 Dorota Arciszewska-Mielewczyk i Kazimierz Smoliński insynuowali obrzydliwie, że premier Donald Tusk pozyskał mieszkanie w niegodny sposób.
Kazimierzowi Smolińskiemu i Dorocie Arciszewskiej-Mielewczyk, ale i także niejakiemu Kaczyńskiemu z jego PiSem „w pale się nie mieści”, że mogą być w Polsce uczciwi politycy, którzy nie okradają zniedołężniałych emerytów z ich mieszkań.
Rezultat wyborów
Szok !
Eurowizja 2025

Śpiew w śladowej ilości, przewaga popisów cyrkowych i kłębiących się w nadmiarze różnokolorowych dymów okraszonych efektownymi wybuchami.
Elita bez honorowej zdolności
Histeryczna, pełna krzyku i inwektyw pod adresem obozu rządzącego obrona Karola Nawrockiego w wykonaniu Przemysława Czarnka i Mateusza Morawieckiego, oraz samego prezesa Jarosława Kaczyńskiego, przekroczyła w swym załganiu wszelkie granice.
Wbrew deklaracji Karola Nawrockiego zgłoszonej jak pamiętamy w debacie wyborczej, nie jest on właścicielem jednego, a dwóch mieszkań.
Poza mieszkaniem w Gdańsku, w którym mieszka z rodziną, ma w Gdańsku również kawalerkę którą przejął wraz ze swoją żoną, od niedołężnego emeryta w zamian za opiekę i utrzymanie, czyli na zasadzie umowy dożywocia.
Nawroccy umowy nie dotrzymali a emeryt trafił do domu opieki społecznej na garnuszek państwa. Tym sposobem, para cwaniaków narżnęła emeryta i państwo na kilkaset tysięcy złotych. Dla dobra emeryta i dla dobra Polaków, bo tak właśnie to dobro rozumie kandydat na Prezydenta RP – Karol Nawrocki i wyznaczający go do tej roli – Jarosław Kaczyński.
Tymczasem, według danych z Krajowego Rejestru Długów, pomiędzy 2015 a 2023 rokiem, zadłużenie seniorów podwoiło się i wzrosło z trzech do sześciu miliardów złotych.
Wykorzystują to naciągacze i przestępcy typu Karol Nawrocki, pretendujący z nadania PiS na Prezydenta RP, którzy pod przykrywką oferowanego wsparcia finansowego zawierają z seniorami niekorzystne dla nich umowy rent dożywotnich i umów dożywocia, z których często nie wywiązują się a seniorzy eksmitowani są do Domów Opieki Społecznej, na utrzymanie państwa.