Elita Pana K. w praktyce
17.10.2024 Gazeta Wyborcza poinformowała, że Prokuratura Regionalna w Lublinie rozpracowała mechanizm zorganizowanej grupy przestępczej, która przez prawie dziesięć lat łupiła skarb państwa na podatkach VAT. Stoi za nią Łukasz Sz., rodzony brat komendanta głównego policji w latach 2016-2024 (tego od granatnika w gabinecie), który stosując nomenklaturę Jarosława Kaczyńskiego przedstawioną podczas Konwencji w Przysusze jest przecież członkiem elity pisowskiej władzy i wzorcem wartości i patriotyzmu.
Za gangsterem od karuzeli vatowskiej, którą ponoć z korzeniami wykarczował Mateusz Morawiecki, wstawił się inny członek elity PiS – Jerzy Ziarkiewicz, szef Prokuratury Regionalnej w Lublinie, nominat Ziobry, który wbrew obowiązującym obyczajom – nakazał prowadzącemu sprawę prokuratorowi wycofać z sądu wniosek o areszt wobec Łukasza Sz.
Śledczy się na to nie zgodził i zażądał polecenia na piśmie. Ziarkiewicz takie pisemne polecenie wystosował. Dzięki temu brat komendanta głównego policji, mimo że ciążyły na nim najpoważniejsze zarzuty, nie znalazł się za kratami bo przecież nie dla pisowsksiej elity są więzienne kraty, czyż nie tak panie Kaczyński ?
Aresztowani zostali natomiast wszyscy inni ale nie należący do elity ani do jedynych słusznych patriotów, członkowie zorganizowanej grupy. W sumie dziewięć osób.
Nagły przypływ „troski”

Andrzej Duda, wykorzystując konstytucyjne uprawnienia urzędu prezydenckiego, wygłosił w Sejmie RP orędzie które w swej istocie powinno być przede wszystkim aktem budowanie zaufania i więzi między władzą a obywatelami.
Tymczasem, wystąpienie prezydenta pełne teatralnych i budzących zażenowania kreacji mimicznych, nie miało nic wspólnego ani z powagą ani z istotą celów, które winny przyświecać prezydenckim orędziom.
W efekcie swojego sejmowego wystąpienia Andrzej Duda pogłębił społeczny chaos i rozszerzył skalę sabotażu, który stosuje PiS z Kaczyńskim na czele, wobec poczynań naprawczych jakie usiłuje przeprowadzić demokratyczny rząd.
Andrzej Duda powołuje się na swoje „królewskie” prerogatywy i uzasadnia je osiągniętymi wynikami wyborów i uznaje najprawdopodobniej, że „ ciemny lud” nie pamięta już, że wyborczy wynik osiągnął w warunkach budzących zastrzeżenia co do ich uczciwej równości z ówczesnym kontrkandydatem – Rafałem Trzaskowskim.
Duda pomija także w swoich argumentach fakt, że demokratyczna opozycja uzyskała od wyborców znacznie wyraźniejszy niż jego mandat do pełni formalnych ale także i tych moralnych podstaw do przeprowadzania głębokiej naprawy Państwa, zdewastowanego ośmioletnimi rządami PiS, którym Andrzej Duda otwarcie akompaniował.
Ale dlaczego Andrzej Duda, przez cały okres ośmioletnich rządów PiS, lekceważony ostentacyjnie przez Jarosława Kaczyńskiego, nie miał ani jednego momentu odwagi aby przeciwstawić się łamaniu Konstytucji, dewastowaniu demokracji i praw obywatelskich, nadużywaniu władzy, rozkradaniu publicznego grosza, i wielu innych odrażających czynów pisowskiej kamaryli ?
Należy mieć nadzieję, że odpowiedź na to pytanie poznamy w niedalekiej przyszłości.
Wyniki sondy SuperExpressu
Letnio-jesienna lista retro przebojów
Obiecanki cacanki ?

Chciejstwo
W książce Zbigniewa Załuskiego „Siedem grzechów głównych” pojawia się pojęcie „chciejstwo”, które odgrywa ważną rolę w jego analizie narodowych wad.
„Chciejstwo” to termin, który Załuski używa, aby opisać pewną specyficzną cechę charakteru Polaków, związaną z irracjonalnym myśleniem życzeniowym i postawą, w której chęci i marzenia są stawiane ponad realnymi możliwościami i działaniem.
Autor krytykuje tę skłonność do myślenia życzeniowego, polegającą na tym, że Polacy często wolą wierzyć w to, co chcieliby, aby było prawdą, zamiast konfrontować się z rzeczywistością i jej wyzwaniami. Zamiast planować i działać zgodnie z realistycznymi założeniami, społeczeństwo często wybiera nierealne cele lub żyje w przekonaniu, że problemy same się rozwiążą.
„Chciejstwo” to dla Załuskiego jedna z kluczowych barier dla rozwoju i sukcesu, zarówno na poziomie indywidualnym, jak i narodowym. Ten sposób myślenia utrudnia racjonalne podejmowanie decyzji, prowadzi do porażek i niepowodzeń, a jednocześnie jest głęboko zakorzeniony w mentalności narodowej, co Załuski stara się w swojej książce zrozumieć i wyjaśnić.
Kilkadziesiąt lat wcześniej Tadeusz Boy-Żeleński w swoich esejach i felietonach równie często krytykował różne wady i przywary Polaków, w tym także „chciejstwo”. Używał tego terminu, aby opisać postawę ludzi, którzy mają wielkie pragnienia i ambicje, ale nie podejmują odpowiednich działań, aby je zrealizować. Jest to postawa wyrażania chęci bez pokrycia ich konkretnymi, praktycznymi działaniami.
Boy-Żeleński odnosił to pojęcie również do sfery publicznej i politycznej w Polsce, krytykując brak konsekwencji, powierzchowność oraz tendencję do wyrażania wielkich planów, które często nie były poparte realnym działaniem ani przygotowaniem. Jego przenikliwa krytyka polskiego społeczeństwa miała na celu zmotywowanie do zmiany tej mentalności, by od marzeń i „chciejstwa” przejść do rzeczywistego, skutecznego działania.
Ale czy w Polsce jest to praktycznie możliwe ?
Pytanie wcale nie takie bezpodstawne.
Czy Ja, jako szary obywatel, mam również prawo do składania za publiczne pieniądze prywatnych, zagranicznych wizyt u znajomych, zwłaszcza u tych, którzy niekoniecznie dobrze życzą mojej rodzinie ?Gdyby zaś okazywało się, że nie mam takich samych praw, czy to oficjalnie oznacza, że w Polsce są równi, równiejsi i Andrzej Duda ?
Temida polska 2024
Cenię publikacje Pani Anny Dryjańskiej za jej wyjątkową trafność wyrażanych opinii, jednakże jej ostatni osąd, że po Zbigniewa Ziobrę „idą prawdziwe prawo i sprawiedliwość” mija się całkowicie z racją rzeczywistych zdarzeń i dziejących się faktów.
W ich to świetle, po Zbigniewa Ziobrę „prawo i sprawiedliwość” wcale nie idzie a jeśli nawet gdyby tak miało być, to to „prawo i sprawiedliwość” co najwyżej ślamazarnie kuśtyka w kierunku byłego ministra sprawiedliwości i byłego prokuratora generalnego i jego licznej a nawet bardzo licznej, również nadal bezkarnej kamaryli.
Kto tu rządzi ?
Kto właściwie w rządzi w naszym kraju ?
Rząd ? Mam wątpliwości. Rząd jest w coraz szerszym zakresie ubezwłasnowolniony.
Prezydent? Coraz częściej i w coraz szerszym zakresie przypisuje sobie co i rusz nowe prerogatywy.
Beata Kempa? Doradzając Dudzie wpływa na jego decyzje sabotujące skuteczność działania Rządu.
Urzędnicy Kancelarii Prezydenta Dudy? Rozpychają się nawet tam gdzie ich nikt nie chce i skutecznie podżegają Dudę do sabotowania prac Rządu.
Jarosław Kaczyński? Utrudnia jak tylko może prace Rządu siejąc niepokój społeczny osłabiający efekty decyzji podejmowanych przez legalną władzę.
Polska scena polityczna, zwłaszcza w ostatnim czasie, staje się coraz bardziej skomplikowana i wielowarstwowa. Wielu obywateli zaczyna zadawać sobie pytanie: kto właściwie rządzi naszym krajem?
Teoretycznie odpowiedź powinna być prosta – rząd, który wyłaniany jest przez parlament, a którego głową jest premier. W rzeczywistości jednak sytuacja wygląda dużo bardziej skomplikowanie, co prowadzi do coraz częstszych spekulacji o rzeczywistym układzie sił na szczytach władzy.
A zatem – czy rząd rzeczywiście sprawuje pełnię władzy? Czy może prezydent, jego otoczenie, a może inni aktorzy zza kulis polityki mają decydujący głos?
W teorii rząd odpowiada za realizację polityki kraju, wdrażanie ustaw oraz zarządzanie bieżącymi sprawami państwa. W rzeczywistości jednak wiele osób ma wątpliwości, czy to właśnie rząd faktycznie trzyma stery władzy. Coraz częściej obserwuje się, że jego działania są ograniczane, nie tylko przez formalne mechanizmy kontroli, takie jak opozycja czy sądownictwo, ale także przez nieformalne wpływy innych ośrodków władzy. Rząd, zamiast sprawnie realizować swoją politykę, zmuszony jest do lawirowania między różnymi interesami politycznymi. Premier oraz ministrowie często muszą reagować na działania i słowa innych liderów, a nie mają pełnej autonomii w podejmowaniu kluczowych decyzji.
Prezydent Andrzej Duda, zgodnie z konstytucją ma ograniczony wpływ na realne procesy decyzyjne i pełni rolę reprezentacyjną, jednak coraz częściej widzimy, że prezydent nie tylko pełni symboliczną funkcję, ale także aktywnie uczestniczy w kształtowaniu polityki kraju. Duda, za pomocą posiadanego, skompromitowanego w historii prawa veta, totalnie ingeruje w działania rządu, przypisując sobie nowe prerogatywy. Wielu obserwatorów wskazuje, że prezydent, świadomie lub nie, osłabia w ten sposób rządowe struktury, które powinny mieć decydujący głos w sprawach państwowych.
Coraz częściej wskazuje się także na to, że urzędnicy Kancelarii Prezydenta, jak chociażby ostatnio Beata Kempa, rozpychają się na scenie politycznej, zajmując przestrzeń, która nie jest im przypisana.
Ludzie z najbliższego otoczenia Andrzeja Dudy, choć teoretycznie pełnią jedynie funkcje administracyjne i doradcze, mogą odgrywać kluczową rolę w kształtowaniu jego stanowisk politycznych. Często mówi się, że to właśnie ci urzędnicy motywują prezydenta do konfliktów z rządem i podejmowania działań, które sabotują jego efektywność. Takie zakulisowe działania podważają tradycyjny porządek i przyczyniają się do wewnętrznych tarć w obozie władzy.
Wreszcie rzeczywisty lider – Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości, mimo że formalnie pełni tylko funkcję w partii, to nikt nie ma wątpliwości, że jego wpływ na politykę kraju jest przeogromny. Wielu uważa go za rzeczywistego lidera Polski, który niejednokrotnie podejmuje decyzje ważniejsze niż premier czy prezydent. Kaczyński, przez swoją silną pozycję w partii rządzącej, potrafi forsować swoją wolę, nawet kosztem działań rządu. Jego działania często prowadzą do społecznych napięć, które osłabiają efektywność decyzji podejmowanych przez legalnie wyłoniony rząd. Nie jest tajemnicą, że Kaczyński ma duży wpływ na strategiczne decyzje rządu, a jego decyzje mogą wywoływać społeczne i polityczne turbulencje.
Ta niezwykle skomplikowaną sieć zależności i wpływów sprawia, że Rząd, mimo że formalnie odpowiedzialny za zarządzanie państwem, coraz częściej znajduje się pod wpływem różnych ośrodków władzy.
Prezydent, jego doradcy i urzędnicy z Kancelarii oraz nieformalne struktury związane z Jarosławem Kaczyńskim, w znacznym stopniu komplikują procesy decyzyjne.
Pytanie więc, kto faktycznie rządzi Polską, pozostaje otwarte i budzi coraz więcej wątpliwości, a obywatele nieustannie zmagają się z chaosem, który wynikł z tej złożonej i wielowarstwowej rzeczywistości.
